sobota, 8 sierpnia 2015

Pamiętacie mnie jeszcze?

Cześć, tu A1 c:
Postanowiłam, że nie będę wam pisać, że wracam itp., bo to bez sensu, ten blog ma 2 lata i nie sądzę, aby jeszcze tu ktoś wchodził, ale będę kontynuować wszystkie serie, zawsze wracam do moich prac, to na pewno. Potrzebowałam trochę przerwy i pewnie teraz też tak będzie, ale piszę, bo to kocham. :)
Ostatnio mam straszną chęć, aby coś napisać, teraz jestem tu. XDDD
Kiedy zobaczyłam ile osób wchodziło to spadłam z krzesła. XDD
Fajnie jakbyście napisali komentarz, abym wiedziała, że żyjecie czy coś. ;)
Do następnej notki/opka/specjala/one-shota. <3

środa, 30 lipca 2014

Specjal na 2,000 : ) ~A1 (i 3,000 i 4,000... XD)

Wstęp: Witajcie! Postaram się napisać ten one-shot najlepiej jak potrafię, będzie on raczej zabawny.

1 ciekawostka: Uwielbiam gry od Freebird Games
2 ciekawostka: Jestem osobą nerwową i szybko wpadającą w szał, więc Szoko ma ze mną słabo : / XD
3 ciekawostka *Oczywiście od Szokzika*: Ciastko smażyła jajka na brudnej patelni i potem zrozumiała, że jest brudna, bo jej brat nie umie pomywać. Zaczęła to jeść i się zrzygała, odłożyła to na stół. Brat wrócił do domu i to zjadł i on także się zrzygał. 


Levi wpadł rozwścieczony do domu Erena, choć było widać, że jedno nie właściwe słowo może doprowadzić go do płaczu.

-Pukać nie umiesz?- Eren ubrany był w coś podobnego do fartuszka, *oczywiście pod spodem miał normalne ubrania* ponieważ gotował jakieś danie.
-Eren!- Levi walnął pięścią w ścianę.- Petra... Petra...- Levi nie potrafił tego powiedzieć.- ONA NIE ŻYJE!- Levi osunął się na podłogę.
Otóż Petra była żoną Leviego. Od miesiąca była posiadaczką jednej z poważniejszych chorób. Dzisiaj pewnie lekarze nie byli w stanie jej pomóc.
-Tak mi przykro...- Eren rozwiązał fartuszek, położył go na blacie kuchennym i podszedł do Leviego.
-Nie! Nie prawda! Wcale nie jest Ci przykro!- Levi jeszcze kilka razy walnął w ścianę, a Eren o mało nie krzyknął, że niszczy mu coś co pomalował kilka dni temu.
Prawda - Erenowi wcale nie było przykro. Nigdy szczególnie nie lubił Petry, do tego kiedyś gdy Levi i Eren wspólnie prowadzili sklep, byli razem w dosyć bliskich kontaktach Eren wyznał miłość Leviemu, toteż ten rozwiązał interes i na jakiś czas oddalili się od siebie.
-Daj mi jakiś alkohol... Szybko.- Eren nie należał do osób, które piją i dlatego nie miał co podać swojemu niespodziewanemu gościowi.
-Wybacz, nie mam tu żadnych trunków od... Zawsze.- Większość w tym fragmencie mogła się zdziwić, ale Eren nie dawno się przeprowadzał stąd też fragment o malowaniu ściany.
-Ubierz się, idziemy na miasto. Muszę się schlać aby Ci coś powiedzieć.- Levi już wyglądał jakby był upity.
-Alee.... Jest już późnoO!- Levi pociągnął Erena, a ten omal się nie wywalił.

-Levi... Mam dużo do roboty, nie wykończyłem jeszcze wszystkich pokoi, a także...- Levi przerwał Erenowi zakrywając mu usta ręką, oczywiście o mało nie wybijając mu przy tym zębów.
-Idziemy.- Levi miał zdanie Erena w głębokim poważaniu i postanowił, że to on przejmie dowodzenie. Czyli jak zwykle.

-Eh... Pójdę się przebrać.- Eren westchnął. Zrozumiał, że z Levim nie da się dogadać i właściwie miał ochotę aby się przewietrzyć.
Eren lekko się wlókł, był zmęczony po długim dniu pracy. Cały dzień Eren robił porządki, ustawiał meble i zamawiał je przez internet. Do tego malował kilka ścian i miał z tym najwięcej problemów.

Gdy Eren wreszcie był gotowy podszedł go prawie śpiącego mężczyzny. Postanowił, że naskoczy na niego i krzyknie mu do ucha "buu". Levi zawsze o krok szybszy od każdego, z głową dalej wiszącą złapał Erena za rękę i powiedział:
-Lepiej wyjdź za drzwi, bo umrzzz...- Levi zająknął się.- Bo zrobię Ci coś nieprzyjemnego.
-Nieprzyjemnego dla Ciebie czy dla mnie?- Zażartował homoseksualista.
-Nie żyjesz.- Eren wybiegł z domu, a za nim rzucił się Levi, ale po alkoholu biegnąc wyglądał "jak pszczoła z niedorozwojem" *TO SZOKO XD*.

Eren zamknął dom i kierował się z Levim w stronę miasta. Eren wiedział co robi wybierając dom w takiej okolicy. Miał blisko do miasta, szkoły, plaży czy siłowni dlatego też cena była kuriozalna.
Eren i Levi podczas kilko minutowej rozmowy potrafili pokłócić się z 15 razy o jakieś bzdety. Tak też było przy tym spacerze.
-Poczekaj chwilę.- Eren stanął na pustym chodniku.- Zdejmę bluzę.- Tamtejsza noc była bardzo ciepła, bez chmurna z resztą jak całe lato. Księżyc (w pełni) oświetlał miasto lepiej niż lampy uliczne, które i tak nie były w dobrym stanie, lecz przez swój wiek nadawały temu miejscu urok. 

-Poczekam tu. Idź.- Levi rozkazał Erenowi.
I tak ledwo trzymał się na nogach, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Eren wszedł do sklepu i ściągnął z półki sklepowej pięciopak piw *i ta rozkmina z Szoko czy pisze się piw czy piwa czy jak tam inaczej :c XDD*. Oczywiście nie zamierzał nic pić. 

-Dobry wieczór Eren!- Powiedziała do Erena znajoma pani ekspedientka, była przemiłą staruszką, która kochała rozpieszczać ludzi młodszych od siebie. Nawet o rok. Miesiąc. Tydzień. Dzień. Minute. Nieważne.
-A pani dalej w sklepie! Przemęczają panią.- Eren bardzo ją polubił.
-A tam nie przejmuj się mną cukiereczku!- Staruszka uśmiechnęła się.- Ja tu dbam o Twoje zdrowie dlatego też nie podoba mi się co kupujesz.-
-Oh niech pani się o mnie nie martwi! To dla... k o l e g i,- Eren bardzo podkreślił to słowo.- stoi przed sklepem. Niestety zmarła mu żona, próbuje mi o tym opowiedzieć, ale nie da rady na trzeźwo.- Levi stał przed sklepem, lecz wszystko słyszał przez uchylone okienko i o mało nie wszedł do środka i nie zrobił niczego Erenowi.
-Ooo... Rozumiem. Przykra sprawa.- Levi myślał, że zaraz go coś trafi, myślał, że czeka już kilka godzin.- Więc to będzie pięć złotych i dziewięćdziesiąt dziewięć groszy.- Tym razem mężczyzna przed sklepem odetchnął słysząc te słowa. Miał zamiar powiedzieć Erenowi, że zachowuje się jak starsza kobieta czy sąsiadka (stoją przed oknem cały dzień i myślą jak to zniszczyć dzień swoim sąsiadom do tego obgadują wszystkich jak leci : ) XD)

-Jakoś tanio?- Eren się zdziwił, a Levi przestał wierzyć w ludzkość.
-Ach tak, wprowadzono co tygodniowe promocje na wybrane artykuły!- Staruszka była uprzejma, miła i zawsze miała uśmiech na twarzy.

-To świetnie!- Eren odwzajemnił uśmiech.
Nagle w sklepie rozbrzmiał dzwonek Erena.
-Kto dzwoni o tej porze?- Eren pomyślał na głos.
Oczywiście Levi już nie wytrzymał i musiał zadzwonić.
-Rusz się, jak wyjdziesz to się policzymy.- Eren dopiero zauważył uchylone okno. Poczerwieniał na twarzy i szybko się rozłączył.
-Poganiają mnie już, do widzenia proszę pani!- Eren wziął pięciopak z kasy.
-Żegnaj Eren!- Eren oczywiście nie chciał aby Levi na niego czekał, ale było mu przykro, że starsza pani musi siedzieć w opustoszałym sklepie jeszcze długi czas. Trochę też się o nią bał.
-Ma pani wolny czas w tygodniu? Chętnie się do pani wybiorę!-Levi miał ochotę walnąć głową o mur. Tylko, że nie swoją, a Erena.
-Przedyskutujemy to jutro, a teraz zmykaj kochaneczku, bo na ciebie czekają!-
-Miłego wieczoru!- 

Eren przekroczył drzwi sklepowe, a Levi się na niego rzucił.
-Dobrze, że chociaż nie zapomniałeś piwa idioto!- Levi i tak nie miał siły na walki więc od razu z niego zszedł, a raczej Eren go odepchnął. Właściwie to Eren stał, a Levi był tak bezsilny, że upadł.
-Miło poczuć się silniejszym.- Eren uśmiechnął się *XD*.
-Zabije.


-Dobra, trzymaj.- Eren podał Leviemu piwo.
-Sam nie będę pić.
-To nie pij. Kto Ci powiedział, że musisz.- Eren widocznie prowokował Leviego, korzystał póki mężczyzna był bezbronny.
-Czyli nie chcesz wiedzieć nic o Petrze, hmm??- W tym momencie Eren pomyślał "Chce wiedzieć jak cierpiała".
-Chcę.
-To leć po piwo.
-Hmmm??
-Myślisz, że...- Levi przerwał.- Mniejsza o to. Nie wracaj tam.-
-Czyli?
-Idziemy do innego sklepu kup jeszcze pięć.
-Ehh...
-Co wzdychasz? Dla Ciebie będą dwa czy trzy.
-Ile Ty zamierzasz wypić!- Eren nie przepadał za ludźmi, którzy lubili się upijać, a Levi od choroby Petry zaczął robić to coraz to częściej i częściej.
-To tylko piwa. Chodźmy do tamtego!- Levi wskazał palcem sklep, w którym Eren nie lubił przebywać. Sprzedawcy byli bardzo nie mili, zawsze chodzili tam ludzie, którzy w innych sklepach przezywani byliby od zwrotów typu "Morderca! Pedofil! Gwałciciel!".
-To nie najlepszy pomysł. Chodźmy do następnego.- Eren nie ukrywał, że trochę się boi wejść do tego sklepu.

-Ale następny jest za... długo.- Levi zauważył, że Eren po prostu się boi.- Eh... Ja tam wejdę.- Levi chciał pokazać, że jest lepszy i zaczął iść w kierunku sklepu.
-Raczej się wywalisz.- Eren zagrodził mu drogę.- Idziemy do kolejnego.
-Puść mnie.- Eren ciągnął Leviego z całej siły.- I tak nic nie zdziałasz.- Eren go puścił i oddalił się od sklepu o dziesięć metrów.
Sklep był ohydny. Na ścianach była ciemna, pozdrapywana już tapeta. Lada sklepowa była porysowana, miała gdzie nie gdzie wgniecenia. Podłoga była brudna, chyba kiedyś były to jasne płytki. Za ladą stał wysoki człowiek, bardzo umięśniony.
-Pięć piw.- Sprzedawca poczuł się w jakiś sposób urażony.
-Nie mamy już piwa. Za to mogę panu zasugerować nieco mocniejszy specyfik.- Sprzedawca wyjął trunek spod lady.

-Ile płacę?
-Oh nic, niech pan podaruje to jako prezent od sklepu.- Po tych słowach Levi opuścił sklep i udał się do Erena.

-A widzisz mówiłem, że nie jest strasznie! Dostałem to za darmo!- Levi wskazał palcem na alkoholo-podobne-coś widocznie z siebie dumny.
-Wyrzuć to.-Eren próbował wyrwać Leviemu "to coś" z ręki.
-Bierzemy to do Ciebie!

-Super.

Kilkanaście kroków później

-Pójdę po te piwa, nie zamierzam tego pić.- Eren spojrzał na dziwny napój.
-Wszystko zamknięte, 24-godzinne są jakieś kilkanaście kilometrów stąd!
-Eh... Za rogiem już jest mój dom.
-To dobrze.- Levi ledwo trzymał się na nogach.
Eren wyjął kluczę od domu z kieszonki od spodni. Szybko otworzył zamki i wpuścił Leviego do środka. Dopiero teraz Levi przyjrzał się domu Erena. Był bardzo ładny, jasny i schludny. Miał trzy piętra. Do środka wchodziło się przez kuchnie z widokiem na jadalnie i salon. Wszystko było świetnie przemyślane i... na pewno bardzo kosztowne. Kuchnia była w kolorze oliwkowym, wspaniale komponowała się z jasnymi kafelkami. Była ona urządzona bardzo nowocześnie. Jadalnia była pomalowana dokładnie w takim samym kolorze jak kuchnia. Stół był zrobiony z jasnej brzozy, podobnie wszystkie inne meble w tym pokoju. I wreszcie salon. Wyglądał on niezwykle. Oczywiście bez kominka by się nie odbyło. Przy nim stał bujany fotel, który stał częściowo na dywaniku z śnieżnobiałego futerka. Na fotelu leżała otwarta manga. Na środku pokoju stał mały stolik, a obok 3-osobowa kanapa i 2-osobowe po bokach. Największa kanapa skierowana była w stronę wielkiej plazmy. Podłoga wykonana z jasnego drewna, ściany w kolorze cafe latte. Pod telewizorem stała konsola. W rogu salonu była gablotka z cennymi rzeczami, a naprzeciwko niej stara dębowa szafa, trochę wyrwana z kontekstu. Na kolejnych piętrach były pokoje dla gości i pokój Erena, łazienki, siłownia itp.
-I Ty mieszkasz sam?
-Od jakiegoś czasu...
-Co? Z kim mieszkałeś?
...
-Z nikim...- Eren właśnie poczuł, że sam siebie wkopał.
Levi przewrócił jakimś sposobem (przecież nie miał siły) Erena i na nim usiadł. Ich twarze były tak blisko siebie, że Levi poczuł ciężki oddech Erena. 

-Spytam jeszcze raz... Z kim mieszkałeś?- Serce Erena zaczęło bić mocniej.
-Dlaczego to Ciebie tak interesuje?
-Odpowiedz.- Eren próbował się w jakiś sposób uwolnić.
-Zejdź ze mnie!- Eren wyrywał się od Leviego.-WYJDŹ!

Levi posłusznie zszedł z niego i wyszedł z domu Erena, który dalej leżał na ziemi nie wiedząc co ze sobą zrobić.
-Przepraszam... Nie odchodź.

-Dlaczego to mnie tak zabolało?- Levi przystanął przy murku za domem chłopaka.
Usiadł. Czy Eren ma coś przed nim do ukrycia? I dlaczego to JEGO zasmuciło. Przecież przyszedł tu aby opłakiwać zmarłą żonę. Wybrał ją zamiast Erena, a teraz gdy nie żyje zapomniał o niej, bo był z Erenem.

-Co ja robię?- Levi siedział i myślał.
Myślał o Erenie, o tym czy coś do niego czuje, o Petrze, czy naprawdę ją kochał... Każde pytanie zostawało bez odpowiedzi. Siedział tak około 15 minut, aż odpowiedział sobie na jedno pytanie, a mianowicie na: Czy kocham Erena?
Odpowiedział: Tak. Chyba mi na nim zależy. Chyba coś... do niego czuje... Więc nie będę mu więcej przeszkadzał.
Wstał. Miał już zbierać się w kierunku swojego domu, ale usłyszał znajomy mu głos.
-LEEEEEVI!!! GDZIEŚ TY BYŁ! WSZĘDZIE CIĘ SZUKAŁEM!- Oczywiście był to Eren.

-Chyba mu na mnie też...

10 minut później, dom Erena

-Jak jeszcze raz tak wyjdziesz to więcej się do Ciebie nie odezwę.
-PRZECIEŻ TO TY MNIE WYGONIŁEŚ!
-Nie, wcale nie.
-Eh, nie ważne. Daj mi tą butelkę.- Levi wskazał na dość sporą flaszkę alkoholu.
-Ja tego pić nie będę.

-Założymy się? Wypijemy to razem! Ty pół i ja pół! Albo ja 3/4!
-Za dużo pijesz. Najpierw po kieliszku.
-Niech Ci będzie.

Eren wyjął z szafki dwa kieliszki i wypełnił je "alkoholem".
-Levi... Widziałeś kiedyś zielony alkohol?

-Nie ważne jaki ma kolor. Daj!
-Ehhh...- Eren uznał, że i tak go nie przekona, więc podał mu kieliszek i usiadł obok niego na podłodze.
-To do dna!- Levi zaczął pić.

-Do dna...- Eren powtórzył za nim.

-I co było takie złe?

-W sumie nawet dobre... Chociaż zaczął mnie boleć brzuch...
-Mnie też... Chyba zaraz zwymiotuje!- Levi wybiegł z domu Erena zostawiając otwarte drzwi.

Eren siedział i próbował przeboleć ból. Wtedy wszedł Levi.
-Czuję się jakoś dziwnie...- Powiedział Levi.
-Czy Ty się skurczyłeś? Haha! Myślałem, że niższym już być nie można!
-Stul pysk. Ty też jesteś niższy.- Eren wytrzeszczył oczy.
I rzeczywiście tak było. Oboje z każdą sekundą się kurczyli. Wpadli w panikę.
-To wszystko Twoja wina! Czego nie zrozumiałeś w nie pijmy tego?!- Eren zrzucił całą winę na Leviego.
-Trzeba było mnie powstrzymać!
-NIBY JAK?!- Gdy Eren to powiedział oboje byli już rozmiarów paznokcia.
-Matko... Co my teraz zrobimy?


Kontynuacja już niedługo w specjalu na 5,000! c;


Dziękuję za przeczytanie! : ) Mam nadzieję, że się wam podobało i, że ktoś to jeszcze czyta... ;o; Przepraszam za wszystko i do następnego posta!





niedziela, 29 czerwca 2014

Cześć! : )

Czyżbym powróciła? TAK! Adminka 1 wraca!

Z góry przepraszam, że w końcu nie wróciłam, ale... Po prostu... Sama nie wiem.

ZNALAZŁAM OPOWIADANIA ADMINKI 2! Ktoś chętny? XD

Do zakończenia mam:
♣ Koniec Czasu! ♣ Rozdział 6 ♣ Eren x Levi ♣
Specjal na 2,000 : ) ~A1
One-shot ~A1

Spodziewajcie się ich niedługo!


niedziela, 9 lutego 2014

Chyba zostaję sama...

Witajcie w dość nie typowej notce...
Jak się okazało A2 nie chce już prowadzić bloga. Usunęła wszystkie posty, zrobiło mi się smutno.
Niedługo dodam kolejną notkę, wybaczcie. ~A1

wtorek, 21 stycznia 2014

Seria Informacyjna! : Wybaczcie ;/

Niestety przez jeden dzień blog był usunięty, ale przywróciłyśmy go do 'życia'. Nie za bardzo wiemy jak to wytłumaczyć, ale bardzo przepraszamy. ;c

wtorek, 14 stycznia 2014

Seria Informacyjna! : Podziękowanie

Witajcie kochani! :3 Jestem dzisiaj we wspaniałym humorze, dzisiaj kolejna notka! :33

Jako, że już zapowiadałam specjal, teraz chcę wam tylko bardzo podziękować za te *UWAGA!* :
D W A  T Y S I Ą C E   W Y Ś W I E T L E Ń !

To jest dla nas bardzo ważne, spełniacie nasze marzenia ^^ Początkowo nie myślałyśmy, że będzie jakikolwiek komentarz, aktualnie jest ich ok. 25 co przerasta nasze oczekiwania! : )

Strasznie cieszy nas fakt, że ktoś jednak czeka na te notki, że sprawiamy komuś radość.


Dziękuje jesteście wspaniali : )

sobota, 11 stycznia 2014

Seria Informacyjna : Specjal

Zawiadamiam o specjalu na 2,000, zaczerpnęłam trochę weny z obrazka z gry "A Bird Story", kocham gry firmy Freebird Games i inspirują mnie. Myślę, że się wam spodoba, mam już pomysł na całość, trochę napisałam. Chciałabym spytać się was o radę: chcę zrobić ten specjal początkowo humorystyczny, a skończony smutno, tragicznie. Nie wiem czy wam przypadnie do gustu ta mniej śmieszna część, ale w nią włożę najwięcej serca. To tyle, dziękuje za przeczytanie kolejnej notki. ~A1

wtorek, 7 stycznia 2014

Specjal Na Święta-Po Świętach! ~A1, Ciastko ^o^

(Nie)Krótkie wprowadzenie *zawiera ważne informacje*: Witajcie kochani w specjalu "Na Święta-Po Świętach"! Jako, że strasznie długo grzebałam się ze specjalem na 1000+, a chce abyście nie byli pokrzywdzeni, postanowiłam, że dam wam ten spóźniony prezent :C Po tym specjalu pisze specjal na Sylwester/Nowy Rok, mam nadzieje, że szybko się zwinę. Ważne! : Na razie moja seria zostaje wstrzymana - duża ilość specjali, mało czasu. Kolejny wpis z mojej serii pojawi się po tych 2 specjalach, nie gwarantuje, że pojawi się szybko. Trochę o tym specjalu: Levi i Eren są dumnymi tatusiami River i Enviego. Specjal będzie o tym jak spędzają święta, o zwyczajach itd. To tyle, dziękuję za uwagę ^o^

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE! WSZYSTKIE CZYTAMY I SĄ ONE DLA NAS WIELKĄ MOTYWACJĄ DO DALSZEGO DZIAŁANIA! :)



Ciekawostki:

1. Gdy rozmawiamy z Szoko to zazwyczaj o blogu.
2. Podczas rozmów zawsze wychodzą dziwne imiona ludzi z SnK XDD Np : Polędwica - Levi *XDDDD*, Petruszka - Petra, Jean - Jaen, Mige - Mikasa, Ehren - Eren, Makarena - Marco, Dejw - Armin *XDDDDD*, Deseczka *deska brzozy, brzózka* - Leviś XDD Nie pamiętam dalej >.> XDD
3. *Trzecia zawsze od Szokosi! : )*  Nigdy nie liczyłam na komentarze XDDD

24 grudnia, 8:38 - Dzień Wigilii

-Taaato!!-  krzyknęła mała River *Czemu River? Chciałam nazwać dwójkę dzieci Erena i Leviego z połączenia ich imion *RIVaille-ERen*, to wcale nie dlatego, że River była w To The Moon czyli mojej ukochanej grze, wcale :c XD* -Podaj mi tą wieelką bombkę! Tak właśnie tą!- Mała River trudziła się aby dosięgnąć bombki z kartonu.
-Już, już.- Levi wziął małą na kolana podał bombkę i pocałował w czoło.
-Wooooow! Jaka śliczna! Szkoda tylko, że nie ma śniegu!- Do pokoju wszedł nieco starszy od River Envi *erEn-leVi*.

-Envi!- Eren podniósł go i wziął na barana.
Choinka rzeczywiście była piękna, Levi i Eren przystroili ją różnymi kolorowymi światełkami, sama choinka miała ponad 2,2 metra wysokości, chociaż na razie była skromnie ubrana wyglądała ślicznie. Maleńka River próbowała już pomóc i zaczęła wieszać bombki.
-Przyłączysz się do mnie???- Zapytała River *jeny, jak czytam to głosem małego dziecka to, aż słodko :C XDD*.
-Jasne!- Eren puścił starszego, a ten podbiegł do siostry.
Eren i Levi przyglądali się swoim pociechom i na ich twarzach malowały się uśmiechy.

-Aah! Nie mogę dosięgnąć!- River była jeszcze za maleńka aby wieszać bombki.
Envi wziął swoją słodką siostrzyczkę na barana, dzięki temu mogła wieszać bombki na wyższych od siebie gałązkach. Eren był wręcz wzruszony tą chwilą. Od razu z Levim zaczęli pomagać pociechom. Skończyli po dosyć długim okresie czasu. Nie obeszło się też bez dodatkowej pracy, zbiło się kilka bombek.
-To jak dzieciaki? Może chcecie zrobić kilka ozdób świątecznych? Może coś na choinkę?- Zapytał się Levi.
-Jaasne!- Krzyknęła River i pobiegła do pokoju ciągnąc za sobą Enviego.
-Trochę czasu dla siebie?- Levi spojrzał na Erena.
-Jasne- Levi i Eren przytulili się do siebie i pocałowali.-Chciałbym, ale niestety dużo pracy przed nami.- Levi szepnął Erenowi do ucha gdy byli jeszcze w objęciach.
-Hmm... Co nam jeszcze zostało?- Zapytał Eren.
Levi wyciągnął nie, aż tak długą listę i zaczął czytać.

  • Ubrać choinkę     
  • Zrobić pranie
  • Powiesić ozdoby na oknach     
  • Posprzątać dom
  • Przygotować sztućce, talerze, szklanki, krzesła dla gości
  • Położyć obrus
  • Włożyć sianko pod obrus
  • Przygotować opłatek      
  • Kupić prezenty       
  • Przyrządzić potrawy
  • Zrobić i udekorować tort 
  • Sprawdzić czy mamy wszystkie rzeczy i niech Eren wreszcie coś kurde zrobi. : )
Denerwowało go to, że Eren nic nigdy nie robi albo wymiguję się od pracy.
-Powiem Ci, że ostatni punkt jest dosyć... Ciekawy?- Powiedział Eren.
-Owszem, wiem.-
-TY DRANIU!- Eren rzucił się na Leviego po czym 'bójka' zmieniła się w chichot i pocałunek.
Mężczyźni podzielili się zadaniami, które im zostały. Eren dostał do zrobienia pranie, położenie obrusu, zrobienie i udekorowanie tortu i sprawdzenie wszystkiego, a Levi pozostałe. Eren od razu zajął się praniem.
-Dzieciaki macie jakieś brudne ciuchy?- Envi i River nie odpowiadali.
-Eh, rozumiem.- Byli tacy często jak Eren się o coś pytał, z niewiadomych powodów Erena lubili mniej niż Leviego. Trochę go to przerażało.
Wziął plastikowy kosz na brudną bieliznę i położył w ich pokoju. Na chwilę wyszedł i czekał przed drzwiami odwrócony plecami do dzieci. Minutę później odwrócił się, a kosz był pełny. Eren nie wiedział czemu go tak nie lubią, zostawił im lizaki na stoliczkach jako "nagrodę" za to, że chociaż raczyli wstać i poszedł do pralni. Było to pomieszczenie pod ziemią na takim poziomie jak piwnice. Pokój był ładny i schludny, w powietrzu czuć było lekką woń perfum. Eren lubił tam przebywać, było to jedno z miejsc w których było cicho i spokojnie. Eren oddzielił ubrania i włożył do 4 pralek, Levi przyniósł kilka minut temu ich kosze, a także nazbierało się już trochę przez ostatnie dni *tłumaczę czemu, aż w 4 pralkach :C XD*. Eren ustawił pralki, dosypał proszek i wlał inne potrzebne składniki *tak, wydało się - nie umiem prać i nwm co tam sie wrzuca >.> XD*. Po tym udał się do dzieci, choć po ostatnim spotkaniu nie chętnie i spytał:
-Nie chcieli byście czegoś przekąsić?- Eren zapytał, chociaż nie spodziewał się odpowiedzi.
-...- Dzieci nawet nie drgnęły, pisały tylko po swoich "dziełach".
-ODPOWIEDZCIE I TO JUŻ!- Eren się zdenerwował, myślał co mógł zrobić, że nie lubią go, aż tak.
Oczywiście Levi słyszał krzyki i musiał przerwać sprzątanie domu, czego nie lubił.
-Nie, od Ciebie nie chcemy.- Odpowiedziała River, był przy tym też Levi.
Eren opowiadał mu już jak zachowują się w stosunku do niego dzieci, ale on nigdy nie wierzył odpowiadał tylko, że to tylko dzieci i nie ma się nimi przejmować, ale teraz gdy zobaczył to na własne oczy zdenerwował się *Napisałam wcześniej, że Eren wziął Enviego na barana itp i rzeczywiście, Envi lubi Erena bardziej niż River*
-Ojeej, tata...- River odwróciła się i dopiero teraz zauważyła, że Levi był obok.
-Co TO ma znaczyć!- Levi podszedł do River, złapał ją za brodę.-Moja droga, Eren jest Twoim tatą, masz się do niego zwracać z należytym szacunkiem.- Levi opanował się w ostatniej chwili, gdyby nie była taka mała pewnie by się wydarł i skończyłoby się jakąś karą. Levi puścił córkę, oddalił się trochę.
-Właściwie...- Nagle stanął.- Dlaczego nie lubicie Erena?- Dla Leviego była to wielka zagadka.
-Bo obściskiwał się z jakąś panią, sama widziałam!- Powiedziała River *I tu wychodzi czemu z Envim się dogadywali - Envi tego nie widział i nie do końca wierzył River, chociaż wolał jednak trochę uważać*.
-Dzieci idźcie do ogrodu.- Powiedział Levi bardzo szybko i głośno, prawie krzyczał.
-Jest zimno nie chcę nigdzie...-
-JUŻ!- Eren nigdy nie widział Leviego w takiej wściekłości i do tego jeszcze zastanawiał się o kogo chodziło.
-Nie, chwila.- Eren zagrodził wyjście ręką.- Z jaką panią i kiedy?-
-Nie wiem, jakaś blondyna.-
-Idźcie.- Levi poganiał dzieci.
Chwilę po tym River i Envi opuścili dom.
-Co to do cholery za kobieta!-
-Nie wiem!- Eren oberwał z ręki od Leviego.-ZA CO TO?!- Eren dalej nie rozumiał sytuacji.- Przecież nie interesuje się dziewczynami!- Eren wykrzyknął.
Właściwie dotarł w samo sedno sprawy, Levi do końca zapomniał, że przecież Eren jest gejem - przecież są parą. Levi opadł na ziemię i zasłonił twarz w rękach, a głowę miał w kolanach. 
-Wyjdź, chce być sam.- Eren wypełnił polecenie Leviego.
Jako, że Eren nie miał co robić poszedł robić resztę rzeczy i cały czas powtarzał pod nosem:
-Widzę jakie święta, phi!-
Eren zabrał się zabrał się za tort. Przygotował składniki i zaczął. Zrobił krem czekoladowy, był bardzo delikatny. Dzieci weszły całe w śniegu do kuchni *do ich domu wchodzi się od kuchni*. Eren czuł się trochę niezręcznie, więc uznał, że nawet na nich nie spojrzy. Mieszał właśnie składniki gdy poczuł coś na nodze. Maleńka River przytuliła jego nogę.

-Nic Ci się nie stało tatusiu?- Najwyraźniej widziała jak Levi go uderzył.
-Nie pomyliłaś mnie z Levim?- Zaśmiał się Eren.
-Nieee, nie jestem pewna czy tamta pani była blondynką... Chyba miała czarne włosy.- No tak, River była daltonistką.
-Mikasa!- Eren już wiedział co tu jest grane.
-Ohh, to była ciocia?-
-Dzieciaki idźcie do taty i powiedzcie mu, że była to tylko ciocia, przecież zrozumie.- W końcu mała nie rozróżniała kolorów.

Eren powrócił do robienia tortu. Zrobił kolejny krem, tym razem śmietankowy. Tort miał być dosyć duży, w końcu będzie wiele gości. Eren wcześniej przygotował sobie biszkopt. Był on ciemny z alkoholem i wiśniami. Nałożył na niego krem śmietankowy i dodał kolejną warstwę biszkoptu i ponownie nałożył krem. Powtórzyło się to jeszcze kilka razy, efekt był mniej więcej taki : http://www.domowe-wypieki.pl/images/content/429/Tort_czekoladowy_masa_karmelowa.jpg
Następnie Eren otoczył cały tort czekoladowym kremem, z boku posypał go wiórkami czekoladowymi *https://lh5.googleusercontent.com/-TddZviBdZ-k/UaJQXgeapkI/AAAAAAAAAgE/_3d6yW4AvNY/w400-h397-no/czeko10.JPG*, cała góra tortu była w bitej śmietanie. Dookoła tortu Eren dodał wiśnie, które przez noc moczyły się w alkoholu i chłopak posypał całą górę posypką czekoladową *małymi kuleczkami*. Tort wyglądał znakomicie, Eren był z niego dumny. W czasie kiedy Eren robił swój śliczny tort, Levi sprzątał miejsce gdzie się pokłócili - salonik. Był on śliczny, urządzony w stylu wiktoriańskim.
Właściwie cały czas jaki Eren poświęcił na przygotowanie tortu, Levi wykorzystał na sprzątanie... Jednego miejsca. Środki do czyszczenia wziął z pralni, mieli tam kilka szafek z takimi rzeczami. Gdy Levi jest zdenerwowany potrafi nawet parę godzin sprzątać jedno miejsce do perfekcji. Kiedy mężczyzna skończył przyszły dzieciaki. Wytłumaczyły mu wszystko i poszły do siebie, nie skończyły jeszcze ozdób. Dochodziła 13:30, a Levi prawie nic nie zrobił, za to Eren miał już prawie wszystko skończone. Właśnie niósł obrus do saloniku, oczywiście najpierw musiał go wyprasować. Eren gdy zobaczył Leviego od razu skierował głowę w inną stronę i wyszedł. Levi wiedział, że musi go przeprosić. Eren stał przed salonikiem, jakby czekał aż Levi wyjdzie. Levi podszedł do Erena.
-Przeepraszam... Zachowałem się głupio.- Powiedział Levi.
Eren rzucił się mu na szyje.
-Mam nadzieje, że to ostatni raz.-


18:40

Gdy Eren i Levi skończyli wszystkie zadania i powiesili lub położyli wszystkie ozdoby dzieci było już późno, 20 minut do Wigilii. Eren szybko jeszcze układał włosy w łazience, aż rozbrzmiał w całym domu dzwonek do drzwi. Mikasa i jej mąż Armin z dziećmi. Wkrótce doszli też Marco i Jean *prawie napisałam Jaen, co za pech :c XD*, Petra, Hanji i Annie. Wszyscy usiedli do stołu, chwile porozmawiali. Eren zrobił gościom na życzenie herbatę lub kawę. Wszyscy rozmawiali i mieli wesołe twarze. Levi puścił w tle kolędy. Chwilę później Eren poprosił wszystkich o ciszę, miał przeczytać fragment z Pisma Świętego.
-Narodzenie Jezusa. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak...- Eren zaczął.
*Piszę z pamięci, nie jestem pewna czy to się tak zaczynało* Eren pięknie przeczytał cały tekst do końca. Następnie każdy dostał po kawałku opłatka i każdy składał sobie serdeczne życzenia. Wszyscy byli uradowani, była miła, świąteczna atmosfera. Następnie wszyscy usiedli do stołu, pomodlili się przed posiłkiem i zaczęli jeść. Stół wręcz uginał się pod rozmaitymi potrawami. Dzieci częstowały się pierogami i tortem Erena, który też został dzisiaj gwiazdą wieczoru, wszyscy komplementowali jego smak i wygląd. Dorosłym bardziej do gustu przypadł karp i ryba w galarecie. Oczywiście nie brakowało na początku barszczu lub jak kto woli zupy grzybowej. Wszystkim smakowały potrawy przygotowane przez Leviego i Erena *Eren w końcu zdecydował się pomóc Leviemu*. Wieczór minął bardzo spokojnie, a gdy wszyscy najedli się do syta był czas na odpakowanie prezentów.
-Dzieciaki, idźcie do pokoju, zobaczcie czy nie ma tam Mikołaja i wyjrzyjcie przez okno sprawdzić czy jest pierwsza gwiazdka!- Eren nie powiedział jeszcze swoim pociechom, że Mikołaj nie istnieje, nie chciał psuć im zabawy - podobnie z resztą dzieci Mikasy i Armina. Dorośli szybko podłożyli prezenty pod choinkę, a dzieciaki wróciły mówiąc gdzie jest pierwsza gwiazdka i zastanawiając się co robią pod drzewkiem prezenty.
-Wiecie dzieciaki, był tu Mikołaj! Kazał nam zostawić te prezenty pod choinką i życzyć wam wesołych świąt!-
-Ojeeej! Jak fajnie!-
Dzieci zabrały się do odpakowywania prezentów, było wiele krzyków i pisków radości. Eren i Levi dumnie przyglądali się jak dzieci się cieszą i mają wesołe twarze. Potem nadszedł czas na prezenty dla dorosłych. Wszyscy zadowoleni z prezentów rozmawiali tak przy stole do późnej godziny, pośpiewali trochę kolęd. Wtedy nagle Envi krzyknął:
-Patrzcie!! Śnieg pada!- I to prawda, śnieg prószył, wszystko było ośnieżone *nie wiem czy pamiętacie, pisałam na początku, że Envi się smucił bo nie ma śniegu*.
I tym miłym akcentem zakończyła się Wigilia Erena i Leviego.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

A za nami kolejny już specjal! Wyczuwam, że niedługo będzie na 2,000... Nie wiem jak się wyrobię. Co do tego specjala - Zauważył ktoś, że jest 12 zadań do zrobienia? XD *Tak wiem, wszyscy się cofają i liczą B ))*
Dziękuje za przeczytanie, zapraszam do skomentowania i pozdrawiam :3 ~A1

P.S.: Zrobiłam ostatnio taki obrazek, ale Szoko powiedziała, że jest brzydki :C Napiszecie co o tym sądzicie? Do tego nie zrobiłam kilku rzeczy np. uszu Leviego czy skóry - czemu? Niestety nie znam się do końca na tym i trudno mi było zakolorować coś co jest białe bez zakrywania tego co jest pod spodem. Niestety dalej tego nie ogarniam :/ XD



czwartek, 2 stycznia 2014

Seria Informacyjna! : Tło zamiast tytułu

Jak mogliście zauważyć zmieniliśmy tytuł na obrazek/tło. Otóż tu jest oryginalna wersja tego obrazka: http://data2.whicdn.com/images/65520679/large.jpg
Zmieniłam go trochę na potrzeby bloga, myślę, że teraz wygląda lepiej, napiszcie co o tym sądzicie :3 ~A1

Do tego A2 (ja, Szoko) będę wstawiać przetłumaczone obrazki. ;w; Oczywiście to czyjeś, ja po prostu będę czyścić i tłumaczyć. >.> Owe obrazki będą przy infach. XD Tu już jeden. ;w; 

Seria Informacyjna! : Konta

Jako, że dotychczas miałyśmy jedno wspólne konto, a Szoko uparła się, aby mieć swoje - wprowadziłyśmy zmianę. A1 *ja XD* - Jestem od dzisiaj Ciastko vaa, a Szoko to... Szoko? XD  No nic, dam wam linki do profili XDD

 Ja : )
Szokosia XD

To tyle w tej notce, niedługo skończę specjal świąteczny >.<