Informacja : Postanowiłyśmy jako, że jest już spora sumka wejść zrobić specjale od 2 adminek ;3 Jako, że będzie was przybywać postanowiłam dawać małe ciekawostki (trzy na specjal z okazji wejść i tylko z tej okazji), bo pomyślałam, że to fajne ;3 Dzisiejsze ciekawostki o tematyce A2 XDD Zapraszam XD
1 ciekawostka : Szoko na początku nie chciała pisać ze mną tego bloga -,-
2 ciekawostka : Zawsze muszę poganiać Szoko aby coś pisała bo jej się nie chce XD
3 ciekawostka od Szoko: Usprawiedliwienie Ciastka od pisania to ,,GRAM W OWATE"
Co do specjala : Tym razem pomyślałam o zupełnie innym motywie! :D Myślę, że się wam spodoba : zmiana perspektyw! ^-^ Będę podawała z tego samego czasu perspektywę Leviego jak i Erena ^-^
+ Dzieje się to w teraźniejszości i jest to tylko mój wymysł : )
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Poniedziałek, godzina 6:50
Perspektywa Leviego:
Levi poszedł do kuchni i zaczął przygotowywać posiłek. Wstał już o 5:22 i jest po ćwiczeniach, prysznicu, myciu zębów... Podstawowych porannych czynnościach. Levi był bardzo wypoczęty, pełny energii. Dzisiaj postanowił zjeść sałatkę. Levi próbuje jeść zdrowo i urozmaicać swoją dietę... Czasami tylko potajemnie obżerał się chipsami czy czekoladą, ale tylko czasami. Levi spojrzał w kalendarz podczas gdy wyjmował sałatę, ponieważ ma kalendarz przyczepiony magnesami do lodówki.
-Żaden szczególny dzień.- powiedział pod nosem Levi.
Zawsze sprawdzał czy nie ma żadnych urodzin, świąt, imienin.
-Chociaż... CHWILA!! MUSZĘ SIĘ SPIESZYĆ!- Leviemu przypomniało się, że tego dnia miała być specjalna uroczystość : Noc w Szkole! Nie miał przygotowanego śpiwora, karimaty... Potrzebował czasu, ale jako, że Levi był szybki, precyzyjny i zwinny potrzebował tylko kilku minut, aby wygrzebać to spod wielu ciuchów, pudełek i niepotrzebnych bibelotów. Zajęło mu to mniej-więcej 3 minuty. Gdy z niezwykłą precyzyjnością poukładał wszystko jak było wcześniej wrócił robić swoją sałatkę gdy nagle zadzwonił mu telefon.
-Haaalo?-
-Cześć Levi!- Powiedziała jakaś znajoma osóbka, lecz Levi nie poznał kto to.
-Kto mówi?-
-Przecież to ja! Petra!-
-Oh witaj! Wybacz, że Cię nie poznałem.- Levi nie miał świetnego słuchu, dlatego też nie potrafił śpiewać.
-Słuchaj, dzisiaj jest ta "Noc w Szkole"?- Zapytała Petra aby się upewnić.
-Owszem, tak myślę.- Levi odpowiedział jej na pytanie.
-Mógłbyś po mnie przyjechać?-Spytała dziewczyna błagalnym tonem.
-Jasne.-
-Czekam, za 20 minut, okej?-
-Okej.-
-Papaśki!-
Levi się rozłączył, po czym szybko pokroił sałatkę co też spowodowało, że się zaciął swoim nożem. Oczywiście tego nie poczuł. Szybko zjadł sałatkę, zapakował rzeczy do samochodu, gdy nagle przypomniało mu się iż trzeba wziąć własne pożywienie.
Levi spakował coś w pośpiechu do plecaka i podjechał pod dom Petry.
-Dziękuje, że po mnie przyjechałeś- Wysapała zabiegana Petra - Nigdy bym nie zdążyła gdyby nie Ty!- Wpakowała rzeczy do bagażnika i rzuciła się Leviemu na szyje. Levi trochę zmieszany nie wiedział co zrobić, dziewczyna pocałowała go w policzek i wróciła na swoje miejsce zapinając pasy *napisałabym, że Levi się zarumienił, ale Ukeź... XD*.
Podjechał pod szkołę w pośpiechu i o mało nie potrącił po drodze pieszego, dziwnie czuł się koło Petry, która cały czas zerkała na kaprala i jej policzki nabierały czerwono-podobnego koloru. Levi jak dżentelmen otworzył drzwi dziewczynie i podał jej rękę. Dziewczyna chętnie skorzystała z pomocy. Levi wypakował jej rzeczy jak i swoje i gdy Petra brała już je do ręki Levi zamknął samochód i wziął jej ciężary. Petra była zaczarowana zachowaniem Leviego. Wiedziała, że szanuje i dba o dziewczyny, ale teraz przekonała się o tym na własnej skórze. Levi zaniósł jej bibeloty i tam się jej ukłonił i pożegnał ją. W końcu umówił się z Erenem na za pięć minut *7:50*.
Perspektywa Erena:
O 6:50 Eren jeszcze słodko spał, wstał dopiero o 7:34 obudzony przez Mikasę.
-CZEMU MNIE DOPIERO OBUDZIŁAŚ SPÓŹNIĘ SIĘ!- Mikasa bardzo się zdziwiła.
-Po pierwsze to budzę Cię chyba już setny raz jak zwykle, ale czemu Ci się śpieszy do szkoły?- Mikasa zrobiła minę typu "o.o".
-Nie do szkoły, eh nie ważne.- Mówił Eren w pośpiechu nakładając na siebie ubrania i ścieląc łóżko.
W cztery minuty był gotowy, strasznie się pospieszył, ale Mikasę dalej intrygowało to co się stało.
-NIENIENIENIENIENIE!- Eren walił głową o stolik.
-Coo?-
-NIE SPAKOWAŁEM SIĘ NA NOC W SZKOLE NIENIENIENIENIENIE!-
-Spokojnie, zrobiłam to za Ciebie...- Mikasa jak zwykle przygotowana była na każdą okoliczność.
-Mikasa!!! KOCHAM CIĘ!!!- Eren rzucił się jej na szyje, jak niedawno Petra Leviemu *o mało nie napisałam tu dużej ilości "<3" XDD*
-No lećmy już!- Mikasa pośpieszała chłopaka.
Eren wziął walizkę, plecak i poleciał z Mikasą na przystanek. Na ich szczęście autobus właśnie podjechał pod przystanek. Była zima i wejście do takiego autobusu było jak zbawienie. Ciepło i przytulnie. Autobus świecił pustkami więc usiedli gdzie chcieli. Eren cały czas spoglądał na godzinę na wyświetlaczu telefonu.
-KURCZE!- Była już 7:47.
-Znów.-
-Mikasa, nie pytaj proszę.-
-Ok.-
Cztery minuty później autobus zajechał pod szkołę, Eren wziął rzeczy i Mikasę za za rękę i pobiegł w stronę szkoły. Jako, że było już 51 po, Eren się spóźnił na spotkanie z Levim. Jako, że ten drugi był bardzo punktualny pewnie się na niego wścieknie, lecz gdy Levi czekający w szatni zobaczył, że Eren się strasznie spieszył i wręcz biegł z Mikasą do ostatniego... Właśnie, Eren zapomniał, że biegł z Mikasą. Gdy dobiegł do Leviego rzucił wszystkie rzeczy na bok i przytulił Leviego.
-Przeeepraszam, że tak późno.-
-Nie szkodzi.- Po tych słowach Eren strasznie się ucieszył i wziął go za rękę - Chodź pójdziemy już na parkiet.
Jako, że Eren zapomniał całkiem o Bożym świecie :
-Nie zauważył Petry, która widząc to całe widowisko o mało się nie przewróciła
-O Mikasie, która patrzyła na to wszystko z niedowierzaniem i zarówno z ekscytacją
-O rzeczach, głównie jedzeniu którym mogło się uszkodzić i o tym, że Mikasa ma dużo do noszenia.
Na parkiecie Eren wrócił na Ziemię i powiedział aby Levi na niego poczekał. Eren pobiegł do Mikasy, która udawała, że nic nie widziała i próbowała wziąć wszystkie torby i walizki do rąk. Eren od razu jej pomógł i przyspieszył, nie chciał aby Levi na niego czekał. Po drodze powiedział do Mikasy :
-Nie chciałem aby to się tak wydało. Jesteśmy z Levim od miesiąca razem.- Po tych słowach Eren przyspieszył, a Mikasa stanęła jak słup, bo co miała zrobić?
W końcu się otrząsnęła i pobiegła za 'bratem'.
-Czemu nie mówiłeś?- Mikasa zrobiła minę typu : *w*
-Co Ty się tak na mnie patrzysz?- Eren zauważył, że Mikasa patrzy się na niego jakby zaraz miała krzyknąć, ale nie ze złości, tylko ze szczęścia. To go przerażało.
-No jak to...- Mikasa trochę się zmieszała.-Jaa... Jestem yaoistką!- Mikasa bała się reakcji Erena.
-Aaa! Jak dobrze mieć kogoś normalnego w rodzinie.-
Eren lekko się uspokoił. Doszli wreszcie do Leviego, po czym Eren dyskretnie pocałował Leviego w policzek, aby zauważyć mogła to tylko Mikasa, która i tak już miała krwotok z nosa. Levi trochę się zdenerwował.
-Spokojnie, ona już wie.-
-I jak?-
-Akceptuje.-
-Ufff.-
-M-Mikasa??- Mikasa nie potrafiła powstrzymać ekscytacji.
-Słodko. Bardzo słodko. Ojeeeej.-
-Co się z Tobą dzisiaj dzieje.-
-Słoooooooooodko.-
-Okej.-
-Więc... Na czym polega ta noc w szkole?- zapytał Levi. Nie czytał dokładnie karteczki, którą dostali wszyscy uczestnicy. Na szczęście Eren miał ją przy sobie.
-Już czytam!- Eren wygrzebał kartkę z wnętrza swojej kieszeni.- Witajcie drodzy uczniowie! Dyrekcja postanowiła, że zorganizujemy pewną zabawę - Noc w Szkole! Tego dnia nie macie żadnych lekcji, lecz przychodzicie dokładnie na 8:00, przygotowaliśmy dla was wiele atrakcji, ale to już jest niespodzianką! Lista rzeczy do wzięcia...- Tu Eren urwał, bo wszyscy wiedzieli co mają wziąć.
-Czyli nudy.-
-Owszem.-
-Słoooooooooooodko.-
Poniedziałek, 8:48
Perspektywa Leviego:
-Jednak nie jest nudno, o nie.- Eren właśnie wychodził ze stoiska z watą cukrową.- Mój portfel trochę ucierpi na tej "zabawie". Tylko po co mieliśmy wziąć własne jedzenie skoro tu są małe sklepiki?-
-A TERAZ ZAPRASZAMY WSZYSTKICH NA PARKIET! ODWIEDZILI NAS DZISIAJ SŁAWNI MAGICY! SASHA I HANJI!! ZAPRASZAMY!!- Zabrzmiał w całej szkole głos dyrektorki.
-Ohh, to będzie widowisko.- Eren śmiał się pod nosem.
Sasha weszła na mały podest czy raczej małą drewnianą scenę razem z Hanji.
-Witajcie, koleżanki, koledzy! Wykonam numer z zamianą ziemniaka! Polega to na tym iż TEN ziemniak- Sasha podniosła wyżej rękę w której trzymała nadgryzionego ziemniaka- przejdzie przez TĘ obręcz- teraz pokazała na obręcz, którą trzymała Hanji, a dokładniej ustawiała na plastikowym stojaczku- i pojawi się na TAMTYM krześle!- wskazała na krzesło, które stało na krawędzi sceny.
-A teraz poproszę ochotnika... Albo ochotniczkę...- Oczy Sashy zatrzymały się na Mikasie.- Oh Mikasa! Choć na scenę!- Eren zrobił oczy i obrócił się w stronę Leviego, aby mu jakoś pomógł, lecz ten stał i czekał co się stanie.
-Więc Mikaso... Pomożesz nam w skeczu z ziemniakiem?-
-Słodkooo.-
-Coo?-
-Słooooooooooooooooodko.-
-Tak, każdy kocha słodkie ziemniaczki, ale do rzeczy! Stań koło mnie i coś powiedz!-
-Słodko.-
-Yyyy... Dobrze, ale chodziło mi o magiczne słowo! No wiesz hokus pokus coś tam?-
-Hokus słodko pokus.- *moje pomysły na ten specjal mnie dobijają ;c XDD*
-Ok.- Sasha wyprowadzona była z równowagi.
Sasha powiedziała jej na ucho co ma zrobić czyli iż ma po prostu przerzucić ziemniaka przez obręcz i... no i to właściwie koniec, ma czekać na efekt. Oczywiście gdy wszyscy byli zajęci patrzeniem na scenę Hanji podłożyła 2 ziemniak na krzesełko. Jak to się stało, że wszyscy (nie)uwierzyli? Ziemniak przerzucony przez obręcz poturlał się na scenie i wpadł za kurtyny, a resztę już znacie. Nie uwierzyli, ponieważ ktoś słusznie zauważył:
-Ale ten ziemniak nie jest podgryziony!- Obżarstwo Sashy niszczyło jej... praktycznie wszystko, ale nikt nie miał jej tego za złe, show bardzo fajnie wypadł i gdyby nie ten "ktoś" nikt by nic nie zauważył. Hanji po zejściu ze sceny skarciła Sashe. Teraz pokaz Hanji. Oczywiście jej pasja tytanami przeszła nawet na te czasy.
-Wykonam SAMA występ z lustrem tytana... SAMA.-
Na scenę wnieśli lustro dwustronne.
-Do tego skeczu potrzebuje dwóch ochotników, dziewczynę i chłopaka. Hmm.. Może ty Levi... I Ty Petra.- Eren jak usłyszał ich imiona wypowiedziane w podobnym czasie trochę się zdenerwował i poczerwieniał na twarzy.
-Otóż w tym skeczu chodzi o charaktery. Jeśli w twoim sercu gości lód i jesteś obojętny na czyjąś krzywdę lustro zbije się. Jeśli jesteś wesoły, lubiany i próbujesz zawsze wszystkim pomagać lustro nic nie zrobi. Ach,o mało bym nie zapomniała. Nawet jeśli jesteś nie wiadomo jak dobry i w Twoim sercu gości nienawiść do kogoś lub zazdrość lustro się zbije. Stańcie przed lustrem i powiedzcie raz : ,,Tytan na tytanie niech coś się stanie."
-Tytan na tytanie niech coś się stanie.- Powiedzieli chórem.
Nagle było słychać pisk dziewczyny i dźwięk stłuczonego lustra. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, wszyscy myśleli, że lustro zbije się przed Levim, dlatego większość też w to nie uwierzyła. Levi od razu pobiegł jej na pomoc na co Eren jeszcze bardziej się wkurzył. Petrze nic szczególnego się nie stało, lecz Leviemu gdy pomagał jej wstać dosyć spore szkło wbiło się w rękę.
-NIENAWIDZĘ CIĘ LEVI! JAK MOGŁEŚ WYBRAĆ...- Petra wybuchnęła płaczem.
Teraz wszyscy bardziej uwierzyli iż Petrze nie bez powodu lustro się zbiło. Levi wrócił do Erena, który trochę się uspokoił po słowach Petry, która uciekła do toalety.
-Levi jesteś ranny!- Eren wziął jego rękę, wyjął szkło i zaczął lizać rankę.
-A więc mój skecz zakończymy koronowaniem tytana, czyli Petry, która gdzieś zwiała. Nie ważne.-
Poniedziałek, 18:40
Perspektywa Erena:
-Mikasa do cholery ogarnij się dziewczyno!-
-Ale jak? To jest słodkie takie bardzo. Baaaaaaaaaaaaaardzo. Słoooooooooooooooodko.- Eren wiedział, że to słodkie, ale bez przesady.
-Pozachwycaj się naszą miłością. Matko, idiotka.- W tym momencie podszedł do niego Levi.
-Za dużo tych atrakcji. Na szczęście jeszcze 2 ostatnie!-
-Czyli co teraz?-
-UWAAAGA!!! W TEJ CHWILI ODBĘDZIE SIĘ WIECZOREK HORRORÓW!!! BĘDZIE ON TRWAŁ DO 23 WŁĄCZNIE!-
-Idealnie.- Levi uwielbiał horrory, lecz Eren na samą myśl o tym zrobił się blady.
Levi przytulił Erena na co Mikasa prawie krzyknęła ze szczęścia, trochę się już opanowała. Eren pocałował go w policzek i razem poszli zająć swoje miejsce na drewnianej podłodze przed parkietem. Nauczyciel chodził i oznajmiał aby wszyscy rozłożyli swoje karimaty i śpiwory, ostrzegał iż noc będzie wyjątkowo chłodna. Levi przez pośpiech nie spakował śpiwora.
-Wygląda na to, że mój śpiwór jest dla dwóch osób.- Eren się uśmiechnął.
Chwilę później wszyscy oglądali film, wyświetlany na projektorze, który podłączony był do laptopa. Skomplikowana rzecz. Nauczyciele zasłonili rolety kupione specjalnie na to wydarzenie (w ich szkole i tak było dosyć ciemno, więc te kilka promieni wpadającego przez małe okienka słońca były czymś wspaniałym, przynajmniej potrzebnym aby się nie pozabijać). Następnie opiekuni do 23 puszczali najstraszniejsze horrory, lecz ten ostatni był najstraszniejszy. W strasznych scenach wszyscy wstrzymywali oddech, mieli "gęsią skórkę" czy zimne poty. U Erena jednak wyglądało to tak: Eren wtulał się w Leviego i to tyle. *XD* Przy Levim czuł się bezpiecznie. Gdy horrory się skończyły wszyscy mieli iść spać, ale... Większością głosów zdecydowano się jeszcze aby poopowiadać straszne historie. Eren miał dosyć na dzisiaj, poszedł do łazienki i przemył twarz. Popatrzał na siebie w lustrze, ale coś innego przykuło jego uwagę, a raczej ktoś. Była to Petra. Stała za nim z kawałkiem szkła. Miała całe poranione ręce. Odwróciła Erena jednym ruchem ręki, miała wycelować w niego szkłem, lecz padła w jego ramiona i zaczęła płakać. Levi wtedy wszedł do pomieszczenia.
-Levi błagam pomóż.- Levi nie wiedział co o tym myśleć, wziął dziewczynę na ręce i zaprowadził do pielęgniarki.
Eren nie wiedział jak się wytłumaczyć. Do tego plama krwi na jego koszuli *w końcu Petra musiała go jakoś obrócić, a także jak na niego opadła zostawiła kilka kropli na i tak już poplamionej koszuli* wyschła, będzie problem z usunięciem jej, chociaż nie był to jedyny problem w tej chwili. Właściwie to dla Erena był.
-No nie. MOJA KOCHANA KOSZULAAAAAAA!!- Eren rozpaczał nad koszulą gdy znów w nieodpowiednim momencie wszedł Levi i widocznie rozbawiło go to wydarzenie. Levi podszedł do niego i podniósł, mimo wzrostu był bardzo silny.
-Jesteś cholernie głupi.-
-MOJA KOSZULA I JA CIĘ NIE LUBIMY! JAK MOŻEeee...- Levi pocałował go aby przestał gadać.
-Cisza.- Levi zatkał mu usta.
Levi postawił Erena na ziemi i okrył go kocem. Czemu? Pewnie jakby chodził z koszulą całą we krwi zlecieli by się ludzie. Jako, że wszyscy skończyli opowiadać straszne historie, każdy przygotowywał się do spania. Każdy pod ciuchami miał dresy i podkoszulki, czy coś co zastępuje piżamę *lub jak kto woli pidżamę* dlatego Eren miał w co się przebrać. Złożył koszulę i włożył do plecaka. Podobnie zrobił ze spodniami i skarpetkami. Wyjął nieco cieplejsze, czarne, które były przeznaczone na mroźne zimowe noce. Levi zrobił to samo co wszyscy czyli rozebrał się i Eren ujrzał słodziutką różową piżamkę *eh albo pidżamę...* w żółte kurczaczki! Mikasa właśnie podchodziła i jak zobaczyła tą piżamkę zaczęła :
-SŁOOOOO...- Eren rzucił się na nią żeby tylko tego nie mówiła, ale się spóźnił.
-Czy Ty jesteś homo?- Powiedział Eren... Właściwie sam nie wiedział czemu.
-Jeeestem z Annie.- Eren miał "rzyciowęę rozkinęęę" kto tu jest Seme a kto Uke, ale nieważne *tak wiem, że to jest tylko w yaoi, ale serio mam rozkminę ;/*.
-To idź do niej a nie mi głowę zawracasz!-
-Dobra, ogarnęłam się.- Powiedziała dziewczyna po czym znów popatrzała na Leviego i pobiegła niczym jednorożec na tęczy *sama nie wiem co piszę, dzięki*.
-Levi! Czemu wziąłeś taką piżamę?!-
-Eee? A to! Lol to nie jest piżama tylko taki kostiumik. Słodki nie?- Levi zdjął kostiumik, a pod nim była niebieska piżamka w tytany.
-Oszaleje.-
-A TERAZ MOI DRODZY WSZYSCY IDĄ SPAĆ! BEZ GADANIA! POBUDKA O 9:00!- krzyknęła dyrektorka i wszyscy układali się do spania.
Levi wszedł z Erenem do dwuosobowego śpiwora i zasnęli patrząc sobie w oczy, twarzą w twarz. Około godziny 2 wszyscy spali, tylko jeden Levi się obudził. Wstał, a jako, że trochę hałasu zrobił obudził Erena i Mikasę, która nie chciała im się jakoś specjalnie pokazywać. Levi nie zauważył, że Eren wstał. Eren rzucił się mu na szyję *ze strony pleców*.
-Już wstałeś?- szepnął mu Eren do ucha.
Levi pocałował go w policzek i wziął w objęcia. To rozpoczęło serię gorących pocałunków *XD*. Mikasa patrzała na to wydarzenie i była 'w niebo wzięta'.
-Idziemy na hardcore?- Eren powiedział z 'pedofilskim uśmiechem'. *Mogłabym wam teraz napisać, że przez parę godzin se dopieszczali, ale nie B || XD*
Levi pchnął Erena na ziemie, przez co się przewalił, po czym zaczął całować jego szyję i potem zjeżdżał coraz niżej aż dotarł do jego torsu i robił mokre szlaczki na jego ciele, Eren westchnął cicho gryząc rękę aby powstrzymać ciche jęki. Mikasa powstrzymywała krzyki radości ale krew z nosa zaczynała lać się strumieniami. Eren jako Uke nie miał nic do roboty poza leżeniem, jęczeniem lub tego powstrzymywaniem. Levi zaczął jechać opuszkami palców po jego biodrach co go lekko łaskotało, postanowił się do niego przytulić przy okazji przejmując przez chwile kontrole i penetrował dokładnie jego podniebienie. Mikasa lekko pisnęła i wyciągnęła po cichu telefon zmniejszając jasność i zaczęła nagrywać to wszystko zapominając że jest ciemno i nic nie będzie potem widać ale nie zwróciła na to uwagi i patrzała nagrywając dalej. Levi oderwał się od niego dając mu palce do naślinienia, a Eren grzecznie to robił. Zaczęło się przygotowywanie, przy jednym palcu było przyjemnie i dziwnie a przy trzecim już czuł się niekomfortowo ale nadal było przyjemnie przez co musiał ugryźć się w rękę aby nie jęknąć, Levi najwidoczniej cieszył się z tego efektu i dalej szukał punktu G, po chwili Eren jęknął przeciągle na szczęście nikogo nie budząc, Levi aby to uciszyć pocałował go, zaś Mikasa wyjęła chusteczki dla swojej krwi z nosa i w duchu piszczała jak szalona, pomimo, że miała kamienną twarz cały czas.
-Mo-możesz już wejść-powiedział Eren szeptem.
Levi wszedł w Erena jednym sprawnym ruchem. Eren próbował nie krzyknąć z bólu, gdyż miał jakieś przygotowanie, jednak nadal bolało. Mniejszy poczekał aż się przyzwyczai i gdy usłyszał ,,już możesz" to się poruszył. Levi i Eren zgrali się ruchami, a Mikasa pisnęła, ale jednak nie za głośno. Oboje nie zwrócili na to uwagi i kontynuowali. Gdy Mikasa odpakowywała kolejną paczkę z chusteczkami. Eren jęknął nagle jakby o wiele głośniej i Levi zniżył głowę. Nagle się oboje zatrzymali, a biedna Mikasa stwierdziła, że już oboje doszli i będzie po wszystkim. Jednak się cieszyła, bo wiedziała, że ma szanse na kupno przypinki z napisem ,,Widziałam yaoi na żywo!". Uśmiechnęła się, wyłączyła nagrywanie i poszła spać dalej. Eren i Levi trochę się ogarnęli i też już poszli spać.
-Nie zapomnę tego wieczoru. Nigdy.- Powiedział Levi i pocałował Erena 'na dobranoc'.
Wtorek, 9:00
Perspektywa Leviego:
-POBUDKA MOI DRODZY!- Krzyknęła dyrektorka.
Niedługo miała zakończyć się ta jakże fantastyczna atrakcja dlatego też dyrektorka uznała, że bez pamiątek się nie obejdzie. Wszyscy mieli się ubrać, zjeść śniadanie i spakować się/być przygotowanym do opuszczenia budynku szkoły. Do tego dyrektorka dała dodatkowy czas na zjedzenie czegoś.
-Mikasa!- Eren zawołał ją aby spytać co mu spakowała smacznego do zjedzenia, ale Mikasa zrobiła się cała czerwona i wstydziła się do niego podejść z wiadomych powodów.
Mikasa udając, że nie słyszy udała się do łazienki.
-Znów jej odwala. Pójdę po jej telefon, muszę napisać sms do mamy aby się nie martwiła.- Powiedział Eren.
Chłopak jako, że nie znał się na nowoczesnym telefonie Mikasy trochę po nim błądził i oczywiście odnalazł nagranie. Oczywiście było ciemne, Eren nawet go nie włączył. Spojrzał tylko na datę i godzinę, wtedy już był pewny co to. Eren podbiegł do Leviego i powiedział mu o tym na ucho. Levi zrobił się blady. Przerażająco blady. Eren chciał dosłownie "strzelić Mikasie w pysk". Eren zadawał sobie pytania po cholerę to nagrała i trudził się z wymyślaniem odpowiedzi. Uznał, że skasuje to nagranie i po problemie, ale jako, że Eren nie znał się na tym telefonie był jednak problem. Do tego Mikasa właśnie zauważyła, że Eren trzyma jej telefon i zaczęła biec. Eren dał telefon Leviemu, który usunął je jednym ruchem palca.
-Kurde czemu ja tak nie potrafię?! Mikasa w domu się policzmy... Nogi Ci z dupy powyrywam.-
-Co tak agresywnie Erenku.- Levi się zaśmiał.
-Erenek? To słodziutkie!- Mikasa znów wtrąciła w nieodpowiednim momencie i po prostu odeszła stamtąd aby uniknąć kolejnych obelg kierowanych w jej kierunku. Następnie Eren wreszcie wysłał ten sms i coś zjadł , Levi też coś przekąsił, a za to Mikasie został oddany telefon.
-Przez was nie dostanę przypinki w klubie yaoistek!-krzyknęła zdenerwowana Mikasa, ale nikt nie zwrócił na nią uwagi.
Wszyscy zadawali sobie jedno pytanie, a mianowicie "Co to za pamiątka?". Otóż dyrektorka pomyślała, że zrobią zdjęcie pamiątkowe gdzie Eren będzie latał z króliczymi uszami. I gdy teraz wszyscy zadają sobie pytanie "dlaczego Eren i pewnie to jest ustawione" to powiem tyle, że dyrektorka widziała aferę z Mikasą, oczywiście nic nie słyszała, ale uznała, że zranił Mikasę i zasługuje na karę. Nawet nie chciała tym razem słuchać nic nie wartych tłumaczeń Erena, choć tym razem prawdziwych. Gdy wszyscy doprowadzili się do ładu, a Eren włożył strasznie słodkie królicze uszka wszyscy ustawiali się do zdjęcia. Zdjęcie wyszło ślicznie! Zwłaszcza z Erenem który stał na środku i zrobił słodką minkę. Każdy dostał po jednym zdjęciu, traktowali to jako zwykłą pamiątkę. Ale nie Levi i Eren. Oni zapamiętali to jako najlepszą noc w życiu... Chociaż Mikasa chyba też.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle kochani w tym specjalu! : ) Mam nadzieje, że się wam spodobał i nie macie mi za złe, że napisanie go tak długo trwało >.> Jeśli możecie napiszcie jak wam się podobało i czy nie jest za drętwo >.> Dziękuje za uwagę : )
Bonus od Szoko (przepraszam, musiałam). W sumie dostałam to od Ciastka. XD:
poniedziałek, 30 grudnia 2013
czwartek, 19 grudnia 2013
Seria Informacyjna! 1,000 wyświetleń! :3
Seria informacyjna? A co to?? ~ Jak nazwa mówi - seria w której będziemy zamieszczać informacje! :3 Wszystkie dotychczasowe informacje znajdziecie w nowej "przegródce" czy "stronie" *jak kto woli*. To tyle jeśli chodzi o serie informacyjną ;3
1000 WYŚWIETLEŃ!!! :33
Jesteście wspaniali! :3 Już 1000 wyświetleń ^o^ Z okazji 1000 wyświetleń pojawi się dzisiaj lub jutro nowy wpisik *specjal* :33 Napiszcie o czym chcielibyście specjala - takiego też dostaniecie :3
1000 WYŚWIETLEŃ!!! :33
Jesteście wspaniali! :3 Już 1000 wyświetleń ^o^ Z okazji 1000 wyświetleń pojawi się dzisiaj lub jutro nowy wpisik *specjal* :33 Napiszcie o czym chcielibyście specjala - takiego też dostaniecie :3
środa, 11 grudnia 2013
Seria Kreatywnie - Szoko i Ciastko piszą razem! ~ Rozdział 1 *Być może ostatni T.T*
Witajcie w nowej serii : Kreatywnie! Seria różni się od pozostałych sposobem wykonania i oczywiście tym iż piszemy razem - to jest dziwne o.o Może jest to pierwsze i ostatnie tego typu opowiadanie!
Sposób wykonania: Ja *A1 - Koniec Czasu! jak ktoś dalej nie wie : KaCe czy Ciastko XD* piszę jedno zdanie i podobnie Szoko. Zobaczcie co nam z tego wyszło! + Zaczynam ja ^.^
Erena obudził huk. Zerwał się do siadu i rozejrzał po pomieszczeniu w którym obecnie się znajdował. Okazało się, że wiatr zamknął okno, było wyjątkowo mroźno.
Eren przekręcił głowę w bok i spojrzał na zegarek. Ku jego zdziwienu była 18:11. Jeszcze bardziej dziwne było to, że było jasno. Dziwne dlatego, że był sam środek zimy - a przynajmniej Eren tak myślał - dlatego też Eren krzyknął : Cholerny szmelc, znów się zepsuł...- Okazuje się, że jednak nie. Popatrzał na zegarek w telefonie i wstał z zamiarem przestawienia godziny w budziku. Gdy zobaczył, że godziny są podobne - na telefonie spóźniał się o kilka sekund - sprawdził datę... Ku jego zdziwieniu okazało się, że... Jest to pierwszy dzień wakacji! Chłopak był zdziwiony czy nic nie brał, czy nie był pijany, bądź śnił. Lecz nic z tych rzeczy, wszystko było realne!
*Wycięta scena** Nagle pojawiła się wróżka i powiedziała : Hejo to mój taki psikusek! <333 Baw się dobrze papapapapa a i nic nie rozpier.. znaczy nie zniszcz, bo będzie źle appapapapap-. Przestraszony wybiegł z pokoju i zobaczył Jeana z kopytami zamiast rąk, Armina w stroju Matrixa i Leviego w stroju pokojówki. - Jeja!- Levi wyglądał bosko w krótkiej spódniczce. Do tego Levi ściągał tą spódnicę niżej... Jean pomyślał, że to chore jak i Armin więc gościu w stroju matrixa wsiadł na gościa z kopytkami i wypatatajali stamtąd. *Koniec wyciętej sceny*
Wyciągnął z szafy biały t-shirt i brązowe rurki, z zamiarem ubrania ich. Był on jednym z miłośników rurek, więc cała jego szafa była takowymi zagracona. Czasem ludzie się z niego śmiali, ale on nie zwracał na nich uwagi. Włożył na siebie ciuchy i gdy otwierał drzwi i miał już wystawić nogę poza próg drzwi zauważył... Praktycznie nic. Nicość. Przestraszony wrócił się do pokoju i otworzył okno, aby przez nie wyjść po drabinie. Cofnął się, zamykając za sobą drzwi, pomyślał, że jeśli za oknem widzi cywilizacje to też tamtędy się wydostanie. Gdy Eren przeszedł przez okno pod jego stopami ziemia zaczęła... Ciemnieć... Trawa wyschła, kwiaty zwiędły a drzewa zaczęły padać na ziemię. Przestraszył się i zaczął biec przed siebie, lecz gdy jego nogi stawały na coraz to na innych terenach, tam działo się z zielenią podobnie. Wszystko było brzydkie, szare, niekolorowe. Nagle potknął się i zobaczył... CIĄG DALSZY BYĆ MOŻE NASTĄPI! XD
••••••••••••••••••••••• Przy pisaniu tego obie prawie zmarłyśmy ze śmiechu. Nie potrafimy pisać razem ^-^ XDD
Na początku był motyw aby przyszła wróżka pierdziuszka i coś paplała, Armin-matrix, Jean z kopytami i Levi jako kot w stroju pokojówki. W ogóle okna w podziemiach i zamknięcie zamkniętego okna. XD - Szoko
Był też motyw z wejściem do pokoju w którym był i z wyjściem z parteru na drabinie przez okno XDDDDDDDDD
Sposób wykonania: Ja *A1 - Koniec Czasu! jak ktoś dalej nie wie : KaCe czy Ciastko XD* piszę jedno zdanie i podobnie Szoko. Zobaczcie co nam z tego wyszło! + Zaczynam ja ^.^
Erena obudził huk. Zerwał się do siadu i rozejrzał po pomieszczeniu w którym obecnie się znajdował. Okazało się, że wiatr zamknął okno, było wyjątkowo mroźno.
Eren przekręcił głowę w bok i spojrzał na zegarek. Ku jego zdziwienu była 18:11. Jeszcze bardziej dziwne było to, że było jasno. Dziwne dlatego, że był sam środek zimy - a przynajmniej Eren tak myślał - dlatego też Eren krzyknął : Cholerny szmelc, znów się zepsuł...- Okazuje się, że jednak nie. Popatrzał na zegarek w telefonie i wstał z zamiarem przestawienia godziny w budziku. Gdy zobaczył, że godziny są podobne - na telefonie spóźniał się o kilka sekund - sprawdził datę... Ku jego zdziwieniu okazało się, że... Jest to pierwszy dzień wakacji! Chłopak był zdziwiony czy nic nie brał, czy nie był pijany, bądź śnił. Lecz nic z tych rzeczy, wszystko było realne!
*Wycięta scena** Nagle pojawiła się wróżka i powiedziała : Hejo to mój taki psikusek! <333 Baw się dobrze papapapapa a i nic nie rozpier.. znaczy nie zniszcz, bo będzie źle appapapapap-. Przestraszony wybiegł z pokoju i zobaczył Jeana z kopytami zamiast rąk, Armina w stroju Matrixa i Leviego w stroju pokojówki. - Jeja!- Levi wyglądał bosko w krótkiej spódniczce. Do tego Levi ściągał tą spódnicę niżej... Jean pomyślał, że to chore jak i Armin więc gościu w stroju matrixa wsiadł na gościa z kopytkami i wypatatajali stamtąd. *Koniec wyciętej sceny*
Wyciągnął z szafy biały t-shirt i brązowe rurki, z zamiarem ubrania ich. Był on jednym z miłośników rurek, więc cała jego szafa była takowymi zagracona. Czasem ludzie się z niego śmiali, ale on nie zwracał na nich uwagi. Włożył na siebie ciuchy i gdy otwierał drzwi i miał już wystawić nogę poza próg drzwi zauważył... Praktycznie nic. Nicość. Przestraszony wrócił się do pokoju i otworzył okno, aby przez nie wyjść po drabinie. Cofnął się, zamykając za sobą drzwi, pomyślał, że jeśli za oknem widzi cywilizacje to też tamtędy się wydostanie. Gdy Eren przeszedł przez okno pod jego stopami ziemia zaczęła... Ciemnieć... Trawa wyschła, kwiaty zwiędły a drzewa zaczęły padać na ziemię. Przestraszył się i zaczął biec przed siebie, lecz gdy jego nogi stawały na coraz to na innych terenach, tam działo się z zielenią podobnie. Wszystko było brzydkie, szare, niekolorowe. Nagle potknął się i zobaczył... CIĄG DALSZY BYĆ MOŻE NASTĄPI! XD
••••••••••••••••••••••• Przy pisaniu tego obie prawie zmarłyśmy ze śmiechu. Nie potrafimy pisać razem ^-^ XDD
Na początku był motyw aby przyszła wróżka pierdziuszka i coś paplała, Armin-matrix, Jean z kopytami i Levi jako kot w stroju pokojówki. W ogóle okna w podziemiach i zamknięcie zamkniętego okna. XD - Szoko
Był też motyw z wejściem do pokoju w którym był i z wyjściem z parteru na drabinie przez okno XDDDDDDDDD
wtorek, 3 grudnia 2013
♣ Koniec Czasu! ♣ Rozdział 5 ♣ Eren x Levi ♣
W poprzednim poście!
Eren się zarumienił, a także pocałował kaprala w guza na co Levi rzucił się na niego i pocałował go namiętnie w usta po czym przerodziło się to w więcej pocałunków i więcej, aż w końcu przypomnieli sobie, że nie są w pokoju tylko w miejscu publicznym gdzie wszyscy mogli ich zobaczyć. Eren wszedł z Levim do pokoju i zakluczył drzwi.
- Odtąd będziesz tylko mój! Już nigdy stąd nie wyjdziesz!- Powiedział wtulając się w kaprala.
-Miałem taką nadzieję.- szepnął Erenowi do ucha kapral.
Erenowi w jednej chwili wydało się to po prostu... Dziwne??
-Levi wróćmy do tego jutro, OK? Jestem wyczerpany.- Eren wymyślił pierwszą lepszą wymówkę, która najwyraźniej się kapralowi spodobała.
-To chodźmy spać.- Levi się rozebrał.
Eren podziwiał ciało kaprala, nawet nie zauważył kiedy otworzyły mu się usta. Levi zaczął się śmiać i wszedł do łóżka. Eren dopiero po 30 sekundach się ogarnął, także się rozebrał, lecz tu już nie było za bardzo na co patrzeć. *Mogłabym tu dać scenę łóżkową, ale, że jest to dopiero początek - 5 rozdział dopiero ;c - to chciałabym jeszcze z tym poczekać, skarby :3*. Jako, że Eren lubi spać odwrócony do zazwyczaj pustego 2 miejsca na łóżku tak też zrobił. Levi przytulił go w pasie. Eren po prostu musiał się odwrócić i dać mu całusa, nie mógł się oprzeć, był na to świetny moment. Levi gdy dostał małą niespodziankę od razu się odwdzięczył, ale Erenowi znów wydało się do dziwne i po raz kolejny się odwrócił i znów powtórzyła się ta scenka sprzed paru sekund czyli Levi przytulający Erena w pasie. 10 minut później Levi już spał, drugie tyle minut po zaśnięciu kaprala zaczął mówić bardzo interesujące rzeczy.
-Ja tego ku**a gnojka złapie!- krzyczał Levi próbując złapać penisa Erena. [Mówiłam abyś tego nie dodawała! XD~Szokz] [Szokzik słoneczko, a mam Ci dać ze skajpika rozmowe?? XD ~KaCe]
Eren tak się śmiał, że obudził Leviego na co ten się wściekł.
-Nawet spać u Ciebie nie można.-
-To pograjmy w coś.-
-Zabijanie tytanów.- Levi zrobił minę w stylu : *o*
-Czy Ty masz mózg?- Levi walnął Erena z "plaskacza".
-Już się przyzwyczaiłem.- Levi walnął go jeszcze raz.
-Zrozum.- I jeszcze raz...
-NO DOBRA PRZESTAŃ!- Eren myślał, że uda mu się chociaż raz zwyciężyć w czymkolwiek z Levim.
Levi się zaśmiał, ale złowieszczo.
-10000 dla mnie -10 dla Ciebie- Levi w nocy miał jakby drugą osobowość.
-Denerwujesz mnie bardziej niż zwykle.-
-10001.-
-NO KUR...NA LEVI.- Eren powstrzymywał się od przekleństw.
-10002.-
-Dobra idź spać.-
-Nie.-
-To chociaż wyjdź z mojego pokoju.-
-Nie.-
-Zachowujesz się jak rozwydrzony bachor.-
-Nie, udaje Ciebie.-
-Ja się tak nie zachowuje kapralku.-
-Ależ tak.-
-Nie chcesz wyjść to ja wyjdę.- Eren wstawał z łóżka gdy Levi w ostatnim momencie złapał jego rękę.
-Nigdzie nie idziesz.-
-Tak idę.-
-Nie-e. Chyba, że ze mną, ale ja nie zamierzam się stąd ruszać.-
-Więc mnie nie powstrzymasz.- Eren dotknął klamki i pociągnął, ale drzwi były zamknięte o czym zapomniał. Jak i o tym, że Levi ma klucz.
-Jakiś Ty naiwny.- pokazał, że wywalił klucz przez okno.
-To wyjdę oknem.- Levi go pocałował i chłopak się ogarnął.
-Dobra to w co gramy?-
-W zabijanie tytanów.-
-Levi ogarnij się z tymi tytanami.-
-No, ale ja tak strasznie chcę w to zagrać!- Levi wyciągnął planszówkę o nazwie "Zabijanie tytanów".
-Bardzo chwytliwa nazwa...- Eren myślał, że chodzi o prawdziwe tytany.
Grali w planszówkę do rana ponieważ Eren cały czas przegrywał, a chciał wygrać, ale mu się to nie udało.
-A więc 400000 partia za nami i kolejne zwycięstwo! Moje oczywiście!- *Aż mnie korci aby wstawić emotikony, ale wiem, że nie mogę ;---------;*
-GRAMY JESZCZE RAZ!-
-Jestem wyczerpany, daj pospać.-
-Jest 5:30.-
-No właśnie, zdrzemnę się na półgodzinki i nic się nie stanie.-
Minęło półgodziny, Eren nie zmrużył oka. O 6:00 była zbiórka w jadalni, a co najgorsze Levi spał i nie dało się go obudzić!
-[...] Wstań. Wstań. Wstań. [...]- Eren powtarzał cały czas kapralowi -wręcz krzyczał- szarpiąc go.
-Dobra, muszę.- Eren chciał już wcześniej pocałować Leviego, ale chciał pocałunek jako nagrodę za zwycięstwo w planszówce, ale jakimś dziwnym trafem mu się nie udało. Chyba jest to dobrze ponieważ nie wiadomo co by zrobił Levi jakby przegrał.
Gdy Eren pocałował Leviego, ten wstał i powiedział:
-Czekałem na to.- Okazało się, że Levi nie spał. Chciał tylko pocałunku od ukochanego.- Do tego 1003.-
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo! :3 Witajcie w kolejnym rozdziale naszej serii "Koniec Czasu!". Najpierw chciałam powiadomić iż postów z serii "Mamy Czas!" może nie być - problemy z internetem. Rozdział był raczej bardziej humorystyczny, chciałam zrobić eksperyment czy taki by się wam bardziej podobał czy mam wrócić do metody "Chociaż 1 śmieszna rzecz na jeden rozdział". Piszę bardziej poważne opowiadania, ale poważna nie jestem XD Zachęcam do komentarzy, obserwowania i dawania +1 ! Bardzo motywuje i wiemy czy wam się podoba :) Napiszcie czy podoba wam się bardziej poważny wpis czy humorystyczny, bo już się gubię ;-; Pozdrowionka ^-^
niedziela, 1 grudnia 2013
Specjal Andrzejkowy 2013 ~Adminka 1 KaCe ^-^
-Wstawaj!- Mikasa szarpała pół przytomnego Erena.
Chłopak zakrył głowę poduszką.
-Sam tego chciałeś.- Mikasa zdjęła z niego kołdrę i wzięła poduszkę. Następnie odsłoniła rolety i otworzyła okno.
-Już wstaję, nie musiałaś używać tak drastycznych środków.- Eren nie cierpi gdy się go budzi, najchętniej spałby do 15, ale niestety nie może, choć i tak była już 14:36.
-Szybko, spóźnimy się!-
-Mikasa najwidoczniej się gdzieś spieszy - myślał Eren - tylko gdzie? Czyżbym o czymś zapomniał?-
-Ale gdzie?-
-No jak to! Dzisiaj są Andrzejki! Chodź bo spóźnimy się na wróżby!-
Eren bardzo lubił Andrzejki, ale zawsze zapominał kiedy są. Wyrobił się w minutę i szybko poszli do jadalni.
-Znów zaspałeś Eren? Na szczęście się nie spóźniliście, kapral Levi zawsze spóźnia się na Andrzejki.- powiedział Armin
-Dlaczego?-
-Ponieważ ich nie lubi. Nie jest przesądny i nie bawią go takie rzeczy. Spóźnia się specjalnie.-
-Ehh... Nic go nie bawi...-
Po minucie wszedł Levi.
-Zaczynamy!-
Parę osób zasłoniło rolety i w całej jadalni jedynym źródłem światła były świeczki. Nadawały one wspaniały klimat, trochę mroczny, ale jednak miły, dzięki nim było bardzo przytulnie. Stoły były odsunięte na boki dlatego w jadalni było bardzo dużo miejsca. W tym momencie zabłysło pięć lampionów. Levi podszedł do Erena.
-Dlaczego znów te Andrzejki...-
-Chodź będzie fajnie!- Eren uśmiechnął się i pociągnął za sobą Leviego, ale za rękę.
Dzięki temu uśmiechowi Levi dał się dalej pocnąć, uwielbiał uśmiech Erena, lecz nie zmieniało to sprawy, bo dużo osób się na nich patrzało.iąg
Wcześniej odpalone i zauważone przez Erena lampiony sygnalizowały iż w tych miejscach można sobie powróżyć, lub pobawić jak to w Andrzejki.
-Eren mógłbyś mnie puśśś...- Eren nie dał Leviemu dokończyć zdania
-Idziemy najpierw po ciasteczka z wróżbą!- Eren dalej ciągnął Leviego za rękę, nie zdając sobie z tego sprawy.
Eren poszedł do pierwszego lampionu z karteczką "Ciasteczka z wróżbą! Zobacz co czeka Cię w przyszłości! ~Upieczone przez : Petra Ral <3". Eren wziął z góry dwa ciasteczka, za nim i kapralem utworzyła się już spora kolejka. Eren przełamał ciastka i dał jedno Leviemu.
-Czeka Cię wielka miłość! Może to... Levi na białym koniu!! "Wróżba ~Wasza kochana Hanji Hahahha! %" - Eren przeczytał swoją wróżbę na głos - To by się zgadza... Znaczy HANJI ZABIJE CIĘ!-
-Dzisiaj masz dzień w którym możesz zmienić WSZYSTKO! "Wróżba ~ Wasza kochaa Hanji Hahahha! %". Wróżby są nieco dziwne, ale w końcu zrobiłą je Hanji. Zaraz jak na Hanji są normalne.-
-Za moją wróżbę zrewanżuje się jeszcze dzisiaj, a teraz chodź do 2 lampionu!-
Przy drugim lampionie była karteczka z napisem "Lanie wosku! Zabawa przyszłość przepowiada!". Na stoliczku na którym leżała kartka była też wielka balia z zimną wodą a dookoła niej było pełno świec. Były rozpalone już wcześniej aby wosk się stopił już na zaplanowaną uroczystość. Obok bali i świec był też duży, ciężki, staromodny klucz. Eren wziął klucz i świeczkę do ręki i nad balią zaczął wróżyć z wosku. Chwilę odczekał, aż wosk się ochłodzi i nie patrząc na kształt poczekał, aż Levi zrobi to samo. Jako, że Levi nigdy nie uczestniczył w podobnych wydarzeniach oparzył się woskiem w palec.
-Ał.- Levi miał gorsze zadrapania, ale musiał jakoś odreagować. Eren wziął mu świeczkę z ręki, włożył oparzony palec Leviego do bali i pocałował aby nie bolało.
-Bądź bardziej ostrożny.-
Kapral był w siódmym niebie kiedy Eren go pocałował. Nie ważne, że w palec ważne, że w ogóle.
-Hyyy... Mógłbyś mi pomóc?- Levi trochę się wstydził o to pytać.
Eren złapał go za ręce od tyłu. Poprowadził wosk przez klucz i zobaczył co wyszło. Leviemu i Erenowi wyszło coś podobnego... Połowa serca. Była to wspaniała pamiątka. Eren przekuł małą dziurkę w obu połówkach serc i przewiązał je nitkami.
-To będzie nasza tajemnica.- zaśmiał się Eren.
Poszli do kolejnego lampionu... Gdzie była Hanji.
-Zabije Cię za tą wróżbę idiotko!-
-Co tak ostro skarbie! Wróżę z kart nie z myśli więc pokaż swoją wróżbę albo lepiej od razu przejdźmy do wróżby z kart.-
-Dobra nie chce z Tobą gadać psychopatko więc przejdźmy od razu do kart.-
-Wspaniale!- Hanji dziwnie się uśmiechała.
"Psychopatka" potasowała karty.
-Eren! Ty pierwszy! Wybierz kartę!- Hanji dalej miała ten uśmieszek.
Eren wybrał kartę z sercem.
-Hanji... Tu jest gdzieś haczyk.-
-Nie, nie ma. Co z tego, że każda karta jest z sercem, uciekajcie już!-
-Hanji Ty idiotko!- Hanji najwyraźniej chciała wszystkich "trollować" *czyt. chciała z wszystkich pożartować XDD*.
-Eren chodź już.-
Poszli do kolejnego lampionu. W tym było serce i szpilka.
-Eee? O co tu chodzi?-
-Haha. Serce jest z imionami zapewne tych co tu teraz są. Przekłuwasz szpilką w byle jakie miejsce i imię jakie trafiłeś jest imieniem twojej wybranki. Albo wybranka.-
-To mogę to chyba przeczytać i sobie trafić gdzie chce...-
-Nie! Trzeba w to grać z chustą na oczach.- Eren zawiązał chustę na oczach Leviego i podał szpilkę. Levi szybko przebił serce.
-Gdzie trafiłem?- mówił Levi zdejmując chustę.
-P-Petra...- Eren był trochę zdenerwowany.
-Hę? Nie możliwe.-
-Chodźmy dalej...-
Eren nie chciał dłużej tam stać. Przeszli do ostatniego lampionu. Już wszyscy tam czekali. Każdy trzymał grosik w ręce i mały lampionik szczęścia, taki jaki puszcza się na ślubach. Leviemu i Erenowi także zostały wręczone te przedmioty. Wszyscy byli ustawieni w kole, a w środku stało papierowe drzewko. Każdy przyczepiał swój grosik na drzewko. Gdy wszyscy już zakończyli przyczepiać grosiki, drzewko wyglądało jakby było całe złote, taki miał być efekt. Drzewko wyglądało niesamowicie. Przy zabawach zaczęło się ściemniać, a więc teraz wszyscy ze swoimi lampionami wyszli na dwór i na 3...2...1... wszystkie lampiony poszły w górę! Wyglądały pięknie na ciemnym niebie. Levi i Eren poszli trochę dalej od grupy, siedzieli na trawie i trzymali się za rękę. Na niebie też były pierwsze gwiazdy. Wszystko wyglądało cudownie, a całość wykańczał piękny księżyc w pełni.
-Powiedz życzenie.- Pojawiła się i zniknęła gdzieś w odchłaniach mroku spadająca gwiazda.
-Chce mieć Erena tylko dla siebie!-
-Życzenie spełnione.-
Chłopak zakrył głowę poduszką.
-Sam tego chciałeś.- Mikasa zdjęła z niego kołdrę i wzięła poduszkę. Następnie odsłoniła rolety i otworzyła okno.
-Już wstaję, nie musiałaś używać tak drastycznych środków.- Eren nie cierpi gdy się go budzi, najchętniej spałby do 15, ale niestety nie może, choć i tak była już 14:36.
-Szybko, spóźnimy się!-
-Mikasa najwidoczniej się gdzieś spieszy - myślał Eren - tylko gdzie? Czyżbym o czymś zapomniał?-
-Ale gdzie?-
-No jak to! Dzisiaj są Andrzejki! Chodź bo spóźnimy się na wróżby!-
Eren bardzo lubił Andrzejki, ale zawsze zapominał kiedy są. Wyrobił się w minutę i szybko poszli do jadalni.
-Znów zaspałeś Eren? Na szczęście się nie spóźniliście, kapral Levi zawsze spóźnia się na Andrzejki.- powiedział Armin
-Dlaczego?-
-Ponieważ ich nie lubi. Nie jest przesądny i nie bawią go takie rzeczy. Spóźnia się specjalnie.-
-Ehh... Nic go nie bawi...-
Po minucie wszedł Levi.
-Zaczynamy!-
Parę osób zasłoniło rolety i w całej jadalni jedynym źródłem światła były świeczki. Nadawały one wspaniały klimat, trochę mroczny, ale jednak miły, dzięki nim było bardzo przytulnie. Stoły były odsunięte na boki dlatego w jadalni było bardzo dużo miejsca. W tym momencie zabłysło pięć lampionów. Levi podszedł do Erena.
-Dlaczego znów te Andrzejki...-
-Chodź będzie fajnie!- Eren uśmiechnął się i pociągnął za sobą Leviego, ale za rękę.
Dzięki temu uśmiechowi Levi dał się dalej pocnąć, uwielbiał uśmiech Erena, lecz nie zmieniało to sprawy, bo dużo osób się na nich patrzało.iąg
Wcześniej odpalone i zauważone przez Erena lampiony sygnalizowały iż w tych miejscach można sobie powróżyć, lub pobawić jak to w Andrzejki.
-Eren mógłbyś mnie puśśś...- Eren nie dał Leviemu dokończyć zdania
-Idziemy najpierw po ciasteczka z wróżbą!- Eren dalej ciągnął Leviego za rękę, nie zdając sobie z tego sprawy.
Eren poszedł do pierwszego lampionu z karteczką "Ciasteczka z wróżbą! Zobacz co czeka Cię w przyszłości! ~Upieczone przez : Petra Ral <3". Eren wziął z góry dwa ciasteczka, za nim i kapralem utworzyła się już spora kolejka. Eren przełamał ciastka i dał jedno Leviemu.
-Czeka Cię wielka miłość! Może to... Levi na białym koniu!! "Wróżba ~Wasza kochana Hanji Hahahha! %" - Eren przeczytał swoją wróżbę na głos - To by się zgadza... Znaczy HANJI ZABIJE CIĘ!-
-Dzisiaj masz dzień w którym możesz zmienić WSZYSTKO! "Wróżba ~ Wasza kochaa Hanji Hahahha! %". Wróżby są nieco dziwne, ale w końcu zrobiłą je Hanji. Zaraz jak na Hanji są normalne.-
-Za moją wróżbę zrewanżuje się jeszcze dzisiaj, a teraz chodź do 2 lampionu!-
Przy drugim lampionie była karteczka z napisem "Lanie wosku! Zabawa przyszłość przepowiada!". Na stoliczku na którym leżała kartka była też wielka balia z zimną wodą a dookoła niej było pełno świec. Były rozpalone już wcześniej aby wosk się stopił już na zaplanowaną uroczystość. Obok bali i świec był też duży, ciężki, staromodny klucz. Eren wziął klucz i świeczkę do ręki i nad balią zaczął wróżyć z wosku. Chwilę odczekał, aż wosk się ochłodzi i nie patrząc na kształt poczekał, aż Levi zrobi to samo. Jako, że Levi nigdy nie uczestniczył w podobnych wydarzeniach oparzył się woskiem w palec.
-Ał.- Levi miał gorsze zadrapania, ale musiał jakoś odreagować. Eren wziął mu świeczkę z ręki, włożył oparzony palec Leviego do bali i pocałował aby nie bolało.
-Bądź bardziej ostrożny.-
Kapral był w siódmym niebie kiedy Eren go pocałował. Nie ważne, że w palec ważne, że w ogóle.
-Hyyy... Mógłbyś mi pomóc?- Levi trochę się wstydził o to pytać.
Eren złapał go za ręce od tyłu. Poprowadził wosk przez klucz i zobaczył co wyszło. Leviemu i Erenowi wyszło coś podobnego... Połowa serca. Była to wspaniała pamiątka. Eren przekuł małą dziurkę w obu połówkach serc i przewiązał je nitkami.
-To będzie nasza tajemnica.- zaśmiał się Eren.
Poszli do kolejnego lampionu... Gdzie była Hanji.
-Zabije Cię za tą wróżbę idiotko!-
-Co tak ostro skarbie! Wróżę z kart nie z myśli więc pokaż swoją wróżbę albo lepiej od razu przejdźmy do wróżby z kart.-
-Dobra nie chce z Tobą gadać psychopatko więc przejdźmy od razu do kart.-
-Wspaniale!- Hanji dziwnie się uśmiechała.
"Psychopatka" potasowała karty.
-Eren! Ty pierwszy! Wybierz kartę!- Hanji dalej miała ten uśmieszek.
Eren wybrał kartę z sercem.
-Hanji... Tu jest gdzieś haczyk.-
-Nie, nie ma. Co z tego, że każda karta jest z sercem, uciekajcie już!-
-Hanji Ty idiotko!- Hanji najwyraźniej chciała wszystkich "trollować" *czyt. chciała z wszystkich pożartować XDD*.
-Eren chodź już.-
Poszli do kolejnego lampionu. W tym było serce i szpilka.
-Eee? O co tu chodzi?-
-Haha. Serce jest z imionami zapewne tych co tu teraz są. Przekłuwasz szpilką w byle jakie miejsce i imię jakie trafiłeś jest imieniem twojej wybranki. Albo wybranka.-
-To mogę to chyba przeczytać i sobie trafić gdzie chce...-
-Nie! Trzeba w to grać z chustą na oczach.- Eren zawiązał chustę na oczach Leviego i podał szpilkę. Levi szybko przebił serce.
-Gdzie trafiłem?- mówił Levi zdejmując chustę.
-P-Petra...- Eren był trochę zdenerwowany.
-Hę? Nie możliwe.-
-Chodźmy dalej...-
Eren nie chciał dłużej tam stać. Przeszli do ostatniego lampionu. Już wszyscy tam czekali. Każdy trzymał grosik w ręce i mały lampionik szczęścia, taki jaki puszcza się na ślubach. Leviemu i Erenowi także zostały wręczone te przedmioty. Wszyscy byli ustawieni w kole, a w środku stało papierowe drzewko. Każdy przyczepiał swój grosik na drzewko. Gdy wszyscy już zakończyli przyczepiać grosiki, drzewko wyglądało jakby było całe złote, taki miał być efekt. Drzewko wyglądało niesamowicie. Przy zabawach zaczęło się ściemniać, a więc teraz wszyscy ze swoimi lampionami wyszli na dwór i na 3...2...1... wszystkie lampiony poszły w górę! Wyglądały pięknie na ciemnym niebie. Levi i Eren poszli trochę dalej od grupy, siedzieli na trawie i trzymali się za rękę. Na niebie też były pierwsze gwiazdy. Wszystko wyglądało cudownie, a całość wykańczał piękny księżyc w pełni.
-Powiedz życzenie.- Pojawiła się i zniknęła gdzieś w odchłaniach mroku spadająca gwiazda.
-Chce mieć Erena tylko dla siebie!-
-Życzenie spełnione.-
NOWOŚCI NA BLOGU! :3 ~Warto przeczytać ;3
Dopiero ogarnęłyśmy jak zrobić "Spis Treści" XDDD Myślę że to nie jest skomplikowane, koło strony "WSTĘP" pojawiła się kolejna strona "Opowiadania". Są tam moje opowiadania *Koniec Czasu!* i opowiadania Szoko - tzw. adminka 2 XD - czyli *Mamy Czas!*. Będzie jeszcze strona z One-shot'ami o ile takie powstaną, ale sądzę, że tam będą się zaliczać Specjale :3 I tak pierwszy specjal dzisiaj! :3 Kolejny na 500 wyświetleń chyba, że Mikołajki nas wcześniej zastaną oto mój plan Specjali:
SPECJALE!
SPECJALE!
- Andrzejkowy
- Na pół tysiąca wyświetleń
- Mikołajkowy
- Świąteczny, Boże Narodzenie
- Na okrągły tysiąc widzów
- Walentynki, Dzień Świętego Walentego
- Chyba później Wielkanocny?? XD
W najbliższym czasie będzie dużo specjali, myślę nad zrobieniem bardzo spóźnionego specjala Halloweenowego XDD Może napiszecie w komentarzach? ;3
niedziela, 24 listopada 2013
♣ Koniec Czasu! ♣ Rozdział 4 ♣ Eren x Levi ♣
W poprzednim poście!
Eren wparował do pokoju kaprala gdy ten się przebierał. -Nie za wcześnie Eren?!- Levi spojrzał na zegarek. Dopiero teraz Eren zdał sobie sprawę, że stoi przed kompletnie nagim kapralem.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Eren nie wiedział co zrobić. Stał jak słup i czekał na reakcje Leviego, ale Levi też nie miał pojęcia co ma powiedzieć.
- Eren wyjdź.-
- Ale ja nie chce.- Eren sam nie wiedział po co to powiedział.
- WYJDŹ!- Levi tym razem krzyknął i Eren zrozumiał, że nie mówił tego jako Levi tylko jako kapral.
Eren zasalutował i wyszedł w trybie natychmiastowym. To się podobało Leviemu który pomyślał, że przyjdzie do niego sam o 23:30 i go zaskoczy albo zrobi jakiś "psikusek". Natomiast Eren poszedł do swojego pokoju i cały czas myślał o tym co się przed chwilą stało co też wprawiło go w manie sprzątania. Cały czas próbował posprzątać krwotok z nosa, ale wciąż go nabywało. Levi postanowił zażartować sobie z chłopaka i w trakcie gdy Eren wszedł do pokoju Levi postanowił go szpiegować *podglądać*. Podglądał przez "okienko" w drzwiach czy jak kto woli to nazwać. Gdy zobaczył te całą sytuacje tak się śmiał, że upadł na podłogę. Eren już chwilę wcześniej słyszał jakieś dziwne heheszky i postanowił to sprawdzić.
- Co Ty tutaj do cholery robisz?- zapytał obiekt żartu.
- Liżę podłogę.- Levi tak się turlał po podłodze, że już można mu było w to uwierzyć.
- Powiedz mi. Co jest z Tobą nie tak?- Eren patrząc na duszącego się ze śmiechu kaprala myślał czy nie ma on przypadkiem zaburzeń psychicznych.
- Nie nic.- Podnosząc się z podłogi Levi kichnął.
Tym razem Eren się śmiał. Kichał jak mała dziewczynka! Zauważył też, że kapral zawsze powstrzymywał się od kichania w towarzystwie. Już wiadomo dlaczego. Levi wziął Erena za włosy i pociągnął do jego pokoju.
- Pisknij słowo komukolwiek, a zleje Cię tak, że już nie wstaniesz. Zwłaszcza nie mów Petruszce!- krzyknął na Erena.
- Kto to jest Petruszka?- Dopiero teraz Levi zdał sobie sprawę z tego co powiedział i miał minę typu "Co się właśnie stało."
- Nie nikt.-
- KTO TO JEST PETRUSZKA DO CHOLERY?!- I w tym momencie Petra wparowała do pokoju.
- LEVI MÓJ KOCHANY! - Rzuciła się Leviemu na szyję. Eren zrozumiał kim jest Petruszka i nie podobało mu się to. Zwłaszcza, że Petra nie zaprzestała tylko na rzuceniu się na szyję! Postanowiła go pocałować, ale nie niewinnie w policzek tylko gorąco w usta. Kapral widział narastającą złość i zazdrość w Erenie i postanowił zgrywać niewiniątko.
- Dlaczego mnie pocałowałaś?-
- Jak to! Jesteśmy już od miesiąca razem! Nie pamiętasz?? Masz amnezje? Może dlatego jesteś u NIEGO w pokoju...- Choć Levi chciał ratować sytuacja to jeszcze bardziej rozzłościło Erena. Kazał im się wszystkim wynosić, zamknął pokój i wskoczył na łóżko, ale natychmiast z niego zszedł. Przecież jego "siostra" jest teraz z Arminem! Właśnie mu się to przypomniało i już wybiegał z pokoju, już otworzył drzwi kiedy usłyszał "AŁ!" i płacz gdzieś z oddali. Okazało się, że kapral chciał grzecznie zapukać i przeprosić, a także wytłumaczyć, że on i "Petruszka" nie są już razem, ale nie szczęśliwym trafem stało się inaczej.
- Cholera! Moja głowa!- Levi miał malutki guz, ale bardzo czerwony. Zapewne jeszcze urośnie.
- Ojej!- Dopiero teraz Levi mu to wszystko wytłumaczył.
Eren się zarumienił, a także pocałował kaprala w guza na co Levi rzucił się na niego i pocałował go namiętnie w usta po czym przerodziło się to w więcej pocałunków i więcej, aż w końcu przypomnieli sobie, że nie są w pokoju tylko w miejscu publicznym gdzie wszyscy mogli ich zobaczyć. Eren wszedł z Levim do pokoju i zakluczył drzwi.
- Odtąd będziesz tylko mój! Już nigdy stąd nie wyjdziesz!- Powiedział wtulając się w kaprala.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Witam w kolejnym rozdziale! Nie jestem pewna czy ktoś to czyta *XD*, ale jeśli tak to miło mi XDDD Mam nadzieje, że się wam *lub Ci bo to do Ciebie mówię osóbko przed urządzeniem elektronicznym! XD* spodoba :3 Zachęcam do obserwowania, pisania komentarzy i dawania "+1"! To bardzo motywuje i pomaga! Takim osobom zostaną wysłane wiadomości prywatne z "MALUTKĄ" niespodzianką :3 Dziękuje :3
piątek, 8 listopada 2013
♣ Koniec Czasu! ♣ Rozdział 3 ♣ Eren x Levi ♣
W poprzednim poście!
- Przyjdź dzisiaj o 22:50. Najlepiej bez ciuchów. Co myślisz abyśmy też się pobrali??- Levi powiedział z kpiącym uśmieszkiem.
-----------------------------------------------------------------------------------------
22:10 - Jadalnia
Levi wcale nie żartował. On przecież NIGDY nie żartuje. Wszystko mówi poważnie. I o tym właśnie myślał Eren na dzisiejszej kolacji. O 22:05 skończyli bardzo trudny trening prowadzony przez Leviego. Wszyscy wyglądali jakby przez tydzień nie spali, a Levi jakby jeszcze go to pobudziło. Eren także nie wyglądał najlepiej. Gdy kapral ogłosił, że skończyli trening, wszyscy mieli uśmiechy na ustach. Levi potrafi porządnie wymęczyć, ale to teraz nie było ważne. Ważniejsze było to co Levi mu powiedział. Eren dopiero przypomniał sobie, że siedzi od minuty z łyżką w ręce, a Mikasa cały czas do niego mówi.
-...I dlatego myślę, że nie wezmę sukienki na ten ślub.- już kończyła długi dialog - Eren czy Ty mnie słuchasz do cholery?!-
-Oh. Wybacz Mikaso, ale się zamyśliłem.-
-Nad czym myślałeś?- Eren się zarumienił, przecież jej tego nie powie... Chociaż... Może mu pomoże
-Haaalo!- Mikasie coraz mniej podobało się to, że jej nie słuchał.
-No więc... Kapral Levi powiedział żebym...- urwał, bo zauważył, że kapral go podsłuchuje i jeszcze jedno słowo może go pozbawić życia.
-No co powiedział??-
-Że to dopiero początek treningu...- wymyślił coś na poczekaniu, a Leviemu wyraźnie zmienił się wyraz twarzy z grymasu na lekki uśmiech.
-Jak to?! Przecież i tak teraz wykończył Cię doszczętnie.- Eren zapomniał, że Mikasie ten trening tak jak Leviemu jakoś wiele nie zrobił.
-Mikasa przestań cały czas się tak o mnie troszczyć! Zrób sobie dziecko z Arminem i się nim opiekuj! - Eren trochę przyciszył ton gdy mówił o Arminie. Przecież nikt jeszcze nie wiedział, że będą mieli ślub, bo owszem będą mieli. Eren w końcu się zgodził.
-Hahaha, Eren kocham jak się denerwujesz.- Mikasa trochę się zmieniła od kiedy spotkała pierwszy raz tytana.
-MIKASA!- Eren się zdenerwował i pokazał jej na migi, że jak stąd wyjdą to ją zabije.
-Oj tam, cicho.-
Nagle wpadł kapral i dosiadł się do ich stołu, nawet nie pytając nikogo o zdanie lub to co kto o tym myśli.
-Eren pamiętasz, że dzisiaj mamy treningi o 22:50??! Do tego dzisiaj się w ogólne nie przyłożyłeś! Dzisiaj dostajesz karę i będziesz trenować całą noc! Mikaso, nie denerwuj się. Nic mu się nie stanie! I jakby jakieś dziwne głosy dochodziły z pokoju to znaczy, że go "bije".- Oczywiście kapral powiedział to ze swoim szyderczym uśmieszkiem.
Dla Erena nie była to nowość, że go "leje", bo zawsze uznawał, że jest gorszy, a przynajmniej Erenowi się tak wydawało. Mikasa też przyzwyczaiła się do tego, że go "bije", bo tak na prawdę to bicie wcale nie było, przynajmniej nie można tego było tak nazwać. Były to zwykłe wrzaski z plaskaczem - mówiąc potocznie. Czasem jak Eren pyskował oberwało mu się bardziej. Widać, że Levi wszystko załatwił czyli wyjaśnił:
- Dlaczego nie będzie go w łóżku.
- Czy będą jakieś jęki (już wiedział co będzie się działo)
I to tyle.
----------------------------------------------------------------------------------------
22:30
Eren trochę dziwnie się czuł, ale potem poszedł do pokoju i jakby w ogóle wcześniejsze uczucia znikły i pojawiły się inne. Eren pomyślał, że w końcu będzie z Levim. Z tym kim chciał być. Nagle wszystko stało się nie ważne. Eren myślał tylko o wczorajszym *bliższym* spotkaniu z kapralem. Jak pomyślał, że dzisiaj będzie jeszcze lepiej - po prostu zwariował, ale ze szczęścia. Mikasa weszła do pokoju z Arminem.
-Słuchaj Eren... Mam zamiar dzisiaj zrobić sobie to dziecko z Arminem więc mi nie przeszkadzaj. Ja nie będę Ci przeszkadzać w robieniu dziecka z Levim.- Powiedziała Mikasa jakby wcześniej już obmyśliła co będzie mówić, a gdy skończyła głośno się zaśmiała i pobiegła z Arminem za rękę. Eren nie przejął się początkowymi słowami. Przecież Mika może robić ze swoim życiem co zechce, lecz przejął się tym o to cytatem :
"Ja nie będę Ci przeszkadzać w robieniu dziecka z Levim"
Wtedy Eren pomyślał "O cholera! Ona już wie!! No to mamy problem."
----------------------------------------------------------------------------------------
22:45
Eren wparował do pokoju kaprala gdy ten się przebierał.
-Nie za wcześnie Eren?!- Levi spojrzał na zegarek.
Dopiero teraz Eren zdał sobie sprawę, że stoi przed kompletnie nagim kapralem.
----------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuje wszystkim za przeczytanie kolejnego rozdziału z serii "Koniec Czasu!". Zachęcam serdecznie do obserwowania bloga, a także przeczytanie serii "Czas Mija!", ponieważ są to dwie zupełnie różniące się historie, a także pisane przez dwie inne osoby - Takie przypomnienie jeśli jesteś tu pierwszy raz :3
wtorek, 5 listopada 2013
Koniec Czasu! ♣ Rozdział 2 ♣ Zaręczyny ♣ Eren x Levi ♣
W poprzednim poście!
- Od rana Ci próbuje to powiedzieć...-
- Słucham?-
- Ktoś mi się oświadczył!-
----------------------------------
- MIKASO KTO TO?!-
- Eh... Nie denerwuj się.-
- Jak mam się nie denerwować skoro nic mi nie mówiłaś!??!-
- No może wtedy myślałam, że nie żyjesz!!-
- A no w sumie.-
- Idiota.-
- Moglibyście się chociaż kłócić u kogo innego w pokoju?- Wszyscy zapomnieli, że Levi był w pokoju... I, że to był jego pokój.
- Wybacz, już idziemy...-
- NIE! Teraz się zainteresowałem. To z kim Mikasa?- Miał przebiegły uśmieszek. Dziwne, że w ogólne się uśmiechnął.
- Więc...- Eren przerwał Mikasie.
- Ale czekaj!!! Tylko powiedz czy przyjęłaś oświadczyny.-
- Owszem...-
Eren kipiał złością. "Jak ona mogła?! Mogła to ze mną uzgodnić!!" - myślał. Różne rzeczy przechodziły przez jego głowę. Nie które bardzo dziwne. Bardzo. Postanowił, że wyjdzie z pokoju zanim krzyknie i tak zrobił. Walnął pięścią w ścianę. "Jak to się mogło stać???!". Po chwili wrócił do pokoju - uznał, że się uspokoił.
- Więc Mikaso... Z kim?-
- To... Armin...-
- CO DO CHOLERY?!- zrozumiałby jakby był to przystojny, wysoki model, ale nie Armin! Nie, że go nie lubił, wręcz przeciwnie. Chodziło o to, że był zbyt wściekły aby myśleć co robi. Wybiegł z pokoju Leviego i wpadł do pokoju Armina.
- ARMIN!- zauważył go na łóżku czytającego i od razu się na niego rzucił.
- Eh czyli już wiesz.- powiedział z trudem. Trudno przecież coś mówić kiedy ktoś cię poddusza. - Proszę, daj mi dojść...- urwał bo zabrakło mu powietrza.
- Tego za wiele! Jeszcze chcesz orgazmu?!!?!?-
- Nie! Fuj! Daj mi dojść do słowa!-
- A to zmienia postać rzeczy.-
- Słuchaj Eren zakochałem się. A poza tym chyba jesteśmy przyjaciółmi? Nie myślałeś, że moglibyśmy dzięki temu więcej czasu spędzać ze sobą?-
- Tutaj tytani za oknem a Ty o ślubie myślisz!!-
I rzeczywiście. Za oknem był tytan. Armin wystraszył się prawie na śmierć. Eren od razu zauważył że jest to tytan testowy.
- Tyyt....Tyytt...- Eren tak się bał, że nawet nie mógł dokończyć słowa.
- I taki mięczak ma być z moją siostrą?! Jak byś ją obronił jakby tytan was zaatakował?! Twoje taktyki nic by nie zdziałały!
- Tak czy siak mamy tytana za oknem!!!-
- To tytan testowy, idioto. Każdy żołnierz by go rozpoznał! Nie zasługujesz nawet na to miano!-
Eren ustawił pięść i już miał walnąć nią Armina gdy Mikasa w ostatniej chwili złapała go za nadgarstek i odciągnęła.
- Wybacz Armin, ale ja jednak uznałam, że nie możemy razem żyć. Wybacz.- Cała zapłakana uciekła z pokoju.
- Widzisz co zrobiłeś?!- krzyknął Armin. Pierwszy raz podniósł głos na Erena. Eren był pełen podziwu, że dla jego siostry nawet zagroził Erenowi. "Może ma u niej jeszcze jakieś szanse". Przemyślenia Erena przerwał Levi.
- Przyjdź dzisiaj o 22:50. Najlepiej bez ciuchów. Co myślisz abyśmy też się pobrali??- Levi powiedział z kpiącym uśmieszkiem.
---------------------------------------------------------------------------
Serdecznie dziękuje za przeczytanie kolejnego rozdziału z mojej serii! Mam nadzieje, że wam się podobało! Jeżeli tak bardzo proszę o zostawienie komentarza! Większość ludzi, którzy nie śledzili bloga od 1 rozdziału pewnie myśleli, że zaręczyny Erena i Leviego hehehehhehe XD Lubię psuć marzenia - to tak ode mnie :3 XDDD Pozdrawiam ~A1
poniedziałek, 4 listopada 2013
Koniec Czasu! ♣ Rozdział 1 ♣ Historia przeszłości ♣ Eren x Levi ♣
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ranek, 6:15
Erena tym razem nie obudziły spokojne świergoty ptaków wpadające przez otwarte okno, lecz koszmary. Śniły mu się te same już któryś raz z rzędu... Widział jak zestrzela swoich rodziców. Zawsze są to sny świadome, ale zawsze na końcu giną jego rodzice. Co ciekawe, zdaje mu się, że już kiedyś coś takiego mu się przytrafiło. Gdyby tylko...
-Eren! Ohhh... Już wstałeś, jak to dobrze!- Mikasa wbiegła do pokoju oblana rumieńcem i z uśmiechem na ustach - Chodźmy do jadalni, śniadanie już czeka!-
Mikasa była w bardzo dobrym humorze. Aż zbyt dobrym. Eren uznał, że nie będzie się wtrącać, może to prywatne. W jadalni nie było nic nadzwyczajnego. Codziennie wyglądała dokładnie tak samo. Eren poszedł po jedzenie. Postanowił, że dzisiaj nic nie zje, więc wziął picie które było położone na blacie. Eren zbliżał się w kierunku Mikasy -która najwyraźniej chciała mu przekazać bardzo ważną nowinę i tylko czekała na odpowiedni moment- zachwiał się i spadł na podłogę, prawdopodobnie stracił przytomność. Poczuł tylko... Zapach mleka. Takie jak robiła mu mama gdy był jeszcze młody.
-O nie znów te świadome sny...- pomyślał Eren
Ale ten był zupełnie inny. Jakby wziął go z największej próżni z zapomnianymi wspomnieniami jakie tylko miał w głowie.
-Oooh... Jestem w domu. Skorzystam z tego i ostatni raz porozmawiam z mamą.-
- Witaj mamo!- krzyknął.
Kobieta ani drgnęła. Chłopak postanowił spróbować jeszcze raz. Zero odpowiedzi.
-Jestem po prostu obserwatorem.
Po kilku sekundach Drugi Eren -tym razem ze wspomnienia- wparował do domu z Mikasą.
- Witaj mamo!- krzyknął prawie tak jak Eren kilka chwil wcześniej.
- Oh witaj synu! Właśnie gotuje dla Ciebie mleko! Jakieś wieści?-
- Idę pobawić się z Mikasą koło sklepu z odzieżą! Pójdziemy tam kupić kulki do gry i pobawimy się obok!- Powiedział mamie.
Był to wtedy jedyny sklep z odzieżą. Trudno było o porządne ubrania. W drodze do sklepu ścigali się z Mikasą do słupka przed sklepem i oczywiście Mikasa wygrała na co Eren się obraził. Oczywiście rzeczywisty Eren szedł za nimi. Bawili się godzinę, aż w końcu niski chłopiec podszedł do nich i zapytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?
- Nie, ja bawię się tylko z Miką!- wtedy u wspomnianej osoby wkradł się na twarz rumieniec.
Nieznajomy nie wyglądał jakby się specjalnie tym przejął i pociągnął go za bluzkę do siebie. Miał piękne, duże, czarne oczy. Dla ludzi była to rzadkość. Był szczupły. Tym razem oko w oko spytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?-
- Eh... Jasne, przyłącz się.- Mały Eren nie był w stanie odmówić kiedy patrzał w jego oczy. Wydawało się jakby były puste, ale była tam jakaś iskra która często się zapalała i od razu gasła.
- Eren dobrze, że znalazłeś sobie kolegę, ja jestem dosyć zmęczona i pójdę do domu się położyć. Do zobaczenia!- Mikasa wyglądała na wyraźnie poruszoną tym spotkaniem.
Eren przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, ale potem przypomniał sobie, że nic o tym chłopcu nie wie.
- Jak masz na imię?
- Moje imię nie jest tu istotne, chciałem tylko się pobawić, nic więcej.-
Przez coś nie chciał zdradzić mu swojego imienia. Tylko przez co? Bawili się chwilę, aż zaczęło się ściemniać. Eren zakochał się w oczach chłopca. Nie chciał od niego tak szybko odejść.
Ale ten był zupełnie inny. Jakby wziął go z największej próżni z zapomnianymi wspomnieniami jakie tylko miał w głowie.
-Oooh... Jestem w domu. Skorzystam z tego i ostatni raz porozmawiam z mamą.-
- Witaj mamo!- krzyknął.
Kobieta ani drgnęła. Chłopak postanowił spróbować jeszcze raz. Zero odpowiedzi.
-Jestem po prostu obserwatorem.
Po kilku sekundach Drugi Eren -tym razem ze wspomnienia- wparował do domu z Mikasą.
- Witaj mamo!- krzyknął prawie tak jak Eren kilka chwil wcześniej.
- Oh witaj synu! Właśnie gotuje dla Ciebie mleko! Jakieś wieści?-
- Idę pobawić się z Mikasą koło sklepu z odzieżą! Pójdziemy tam kupić kulki do gry i pobawimy się obok!- Powiedział mamie.
Był to wtedy jedyny sklep z odzieżą. Trudno było o porządne ubrania. W drodze do sklepu ścigali się z Mikasą do słupka przed sklepem i oczywiście Mikasa wygrała na co Eren się obraził. Oczywiście rzeczywisty Eren szedł za nimi. Bawili się godzinę, aż w końcu niski chłopiec podszedł do nich i zapytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?
- Nie, ja bawię się tylko z Miką!- wtedy u wspomnianej osoby wkradł się na twarz rumieniec.
Nieznajomy nie wyglądał jakby się specjalnie tym przejął i pociągnął go za bluzkę do siebie. Miał piękne, duże, czarne oczy. Dla ludzi była to rzadkość. Był szczupły. Tym razem oko w oko spytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?-
- Eh... Jasne, przyłącz się.- Mały Eren nie był w stanie odmówić kiedy patrzał w jego oczy. Wydawało się jakby były puste, ale była tam jakaś iskra która często się zapalała i od razu gasła.
- Eren dobrze, że znalazłeś sobie kolegę, ja jestem dosyć zmęczona i pójdę do domu się położyć. Do zobaczenia!- Mikasa wyglądała na wyraźnie poruszoną tym spotkaniem.
Eren przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, ale potem przypomniał sobie, że nic o tym chłopcu nie wie.
- Jak masz na imię?
- Moje imię nie jest tu istotne, chciałem tylko się pobawić, nic więcej.-
Przez coś nie chciał zdradzić mu swojego imienia. Tylko przez co? Bawili się chwilę, aż zaczęło się ściemniać. Eren zakochał się w oczach chłopca. Nie chciał od niego tak szybko odejść.
- Będziesz tu jutro? Chciałbym bardziej Cię poznać!-
- Będę.- odpowiedział dopiero po kilkunastu sekundach, Eren wykorzystał ten czas na wpatrywaniu się w niego.
- Będę.- odpowiedział dopiero po kilkunastu sekundach, Eren wykorzystał ten czas na wpatrywaniu się w niego.
- Cieszę się!
- Eh ta rozmowa nie ma sensu!- pomyślał Eren
- Słuchaj bardzo interesują mnie Twoje oczy. Są piękne!- Erenowi wydawało się, że skądś je zna.
- Odziedziczyłem je po matce.- Chłopiec się lekko uśmiechnął, na co Eren się rozpłynął.
- Masz od niej piękny prezent.- Eren odwzajemnił uśmiech.
- Także tak sądzę.
Wzniosłe słowa dość dziwnie brzmiały w ustach takich małych chłopców.
- Hmf... Co zamierzasz robić w przyszłości??- Zapytał Eren
- Ja będę... Będę...- zastanowił się chwilę - Ja będę pomagał ludziom, państwu.
- To bardzo szczytne cele.- Skomentował Eren z dumą w głosie.
- A Ty?
- Hm?
- Kim byś chciał być?
- Odziedziczyłem je po matce.- Chłopiec się lekko uśmiechnął, na co Eren się rozpłynął.
- Masz od niej piękny prezent.- Eren odwzajemnił uśmiech.
- Także tak sądzę.
Wzniosłe słowa dość dziwnie brzmiały w ustach takich małych chłopców.
- Hmf... Co zamierzasz robić w przyszłości??- Zapytał Eren
- Ja będę... Będę...- zastanowił się chwilę - Ja będę pomagał ludziom, państwu.
- To bardzo szczytne cele.- Skomentował Eren z dumą w głosie.
- A Ty?
- Hm?
- Kim byś chciał być?
- Ja chciałbym być... Zwiadowcą.
Eren nie odrywał swoich oczu od oczu chłopaka. Aż w końcu nie spodziewanie się zbliżył i wywalił. Szczęśliwy lub nie los złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Eren wystraszył się i pobiegł do domu. Więcej już tam nie wrócił.
- EREN!!- krzyczała Mikasa nad swoim "bratem".
- Co się stało?- zapytał Eren.
- Dokładnie to... Nie wiadomo. Wiem że straciłeś przytomność na 4 godziny.-
W jednej sekundzie już wszystko mu się przypomniało. Dopiero po chwili rozejrzał się na boki i zauważył sporą gromadkę ludzi.
- Wiesz Mikasa... Miałem dziwny "sen".
- Czego on dotyczył?
- Mnie i chyba domyślam się kogo.-
Eren nie odrywał swoich oczu od oczu chłopaka. Aż w końcu nie spodziewanie się zbliżył i wywalił. Szczęśliwy lub nie los złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Eren wystraszył się i pobiegł do domu. Więcej już tam nie wrócił.
- EREN!!- krzyczała Mikasa nad swoim "bratem".
- Co się stało?- zapytał Eren.
- Dokładnie to... Nie wiadomo. Wiem że straciłeś przytomność na 4 godziny.-
W jednej sekundzie już wszystko mu się przypomniało. Dopiero po chwili rozejrzał się na boki i zauważył sporą gromadkę ludzi.
- Wiesz Mikasa... Miałem dziwny "sen".
- Czego on dotyczył?
- Mnie i chyba domyślam się kogo.-
Eren wiedział kto był tym malcem. Ten sam wzrok przeszywał go teraz na wylot.
- A kogo jeżeli wolno mi wiedzieć? - zapytał Kapral Levi, patrząc na niego z nutką złośliwości, niepokoju i Bóg wie czego jeszcze.
- Pana Kapralu.
Popołudnie, 12:13
Levi był widocznie tak zainteresowany sytuacją, że od razu pociągnął go do swojego pokoju położył go na łóżku i kazał mu opowiadać. Dokładnie o 12:27 skończył mu opowiadać o wszystkim ze szczegółami na co Levi zrobił wytrzeszcz.
- Ten chłopak... To byłeś Ty?! Więcej się tam nie pojawił... Mniejsza o to, było to dawno temu.
- Ale mi się podobało.- Chciał zażartować sobie Eren, choć było w tym dość dużo prawdy.
Najwidoczniej Kapral przyjął to bardzo dosłownie. Podszedł do leżącego na łóżku Erena i go przytulił. Eren odwzajemnił uścisk. Nawet mu się to podobało. Levi próbował delikatnie pocałować Erena. Nie udało mu się to ponieważ "delikatny pocałunek" przerodził się w serie gorących pocałunków, a po nich Eren zaczął ściągał koszulkę z Leviego, gdy w drzwiach pojawiła się Mikasa.
- Eren...
- Mikasa, ale to nie jest tak jak myślisz...
- To Twoja dziewczyna?
- Niee! To moja... Siostra.
Mikasie zrobiło się trochę cieplej na sercu ponieważ wiadome było, że nie była ona jego prawdziwą siostrą, ale zawsze chciała nią być. Dodało jej to trochę otuchy.
- Wiesz my tylko...- myślał Eren - Właściwie nie wiem. Biliśmy się. - Skłamał.
- Musieliśmy załatwić stare porachunki...- wytłumaczył Kapral.
- Aha, niech będzie. Ale jeżeli Eren będzie miał choć jedno zadrapanie to ja...- Eren zatkał jej usta ręką.
- Mikaso, co byś ode mnie chciała?
- Od rana Ci próbuje to powiedzieć...- zaczęła Mikasa z obawą w głosie.
- Słucham?- Eren był widocznie zażenowany sytuacją, w której się znalazł.
- Ktoś mi się oświadczył.- powiedziała Mikasa z ledwo zauważalnym uśmiechem na ustach.
- A kogo jeżeli wolno mi wiedzieć? - zapytał Kapral Levi, patrząc na niego z nutką złośliwości, niepokoju i Bóg wie czego jeszcze.
- Pana Kapralu.
Popołudnie, 12:13
Levi był widocznie tak zainteresowany sytuacją, że od razu pociągnął go do swojego pokoju położył go na łóżku i kazał mu opowiadać. Dokładnie o 12:27 skończył mu opowiadać o wszystkim ze szczegółami na co Levi zrobił wytrzeszcz.
- Ten chłopak... To byłeś Ty?! Więcej się tam nie pojawił... Mniejsza o to, było to dawno temu.
- Ale mi się podobało.- Chciał zażartować sobie Eren, choć było w tym dość dużo prawdy.
Najwidoczniej Kapral przyjął to bardzo dosłownie. Podszedł do leżącego na łóżku Erena i go przytulił. Eren odwzajemnił uścisk. Nawet mu się to podobało. Levi próbował delikatnie pocałować Erena. Nie udało mu się to ponieważ "delikatny pocałunek" przerodził się w serie gorących pocałunków, a po nich Eren zaczął ściągał koszulkę z Leviego, gdy w drzwiach pojawiła się Mikasa.
- Eren...
- Mikasa, ale to nie jest tak jak myślisz...
- To Twoja dziewczyna?
- Niee! To moja... Siostra.
Mikasie zrobiło się trochę cieplej na sercu ponieważ wiadome było, że nie była ona jego prawdziwą siostrą, ale zawsze chciała nią być. Dodało jej to trochę otuchy.
- Wiesz my tylko...- myślał Eren - Właściwie nie wiem. Biliśmy się. - Skłamał.
- Musieliśmy załatwić stare porachunki...- wytłumaczył Kapral.
- Aha, niech będzie. Ale jeżeli Eren będzie miał choć jedno zadrapanie to ja...- Eren zatkał jej usta ręką.
- Mikaso, co byś ode mnie chciała?
- Od rana Ci próbuje to powiedzieć...- zaczęła Mikasa z obawą w głosie.
- Słucham?- Eren był widocznie zażenowany sytuacją, w której się znalazł.
- Ktoś mi się oświadczył.- powiedziała Mikasa z ledwo zauważalnym uśmiechem na ustach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
