niedziela, 24 listopada 2013

♣ Koniec Czasu! ♣ Rozdział 4 ♣ Eren x Levi ♣

UWAGA! ZAWIERA TREŚCI YAOI! NIE LUBISZ? NIE CZYTAJ!   

-----------------------------------------------------------------------------------------


W poprzednim poście!
Eren wparował do pokoju kaprala gdy ten się przebierał. -Nie za wcześnie Eren?!- Levi spojrzał na zegarek. Dopiero teraz Eren zdał sobie sprawę, że stoi przed kompletnie nagim kapralem.

-----------------------------------------------------------------------------------------

Eren nie wiedział co zrobić. Stał jak słup i czekał na reakcje Leviego, ale Levi też nie miał pojęcia co ma powiedzieć.
- Eren wyjdź.-
- Ale ja nie chce.- Eren sam nie wiedział po co to powiedział.
- WYJDŹ!- Levi tym razem krzyknął i Eren zrozumiał, że nie mówił tego jako Levi tylko jako kapral.
Eren zasalutował i wyszedł w trybie natychmiastowym. To się podobało Leviemu który pomyślał, że przyjdzie do niego sam o 23:30 i go zaskoczy albo zrobi jakiś "psikusek". Natomiast Eren poszedł do swojego pokoju i cały czas myślał o tym co się przed chwilą stało co też wprawiło go w manie sprzątania. Cały czas próbował posprzątać krwotok z nosa, ale wciąż go nabywało. Levi postanowił zażartować sobie z chłopaka i w trakcie gdy Eren wszedł do pokoju Levi postanowił go szpiegować *podglądać*. Podglądał przez "okienko" w drzwiach czy jak kto woli to nazwać. Gdy zobaczył te całą sytuacje tak się śmiał, że upadł na podłogę. Eren już chwilę wcześniej słyszał jakieś dziwne heheszky i postanowił to sprawdzić.
- Co Ty tutaj do cholery robisz?- zapytał obiekt żartu.
- Liżę podłogę.- Levi tak się turlał po podłodze, że już można mu było w to uwierzyć.
- Powiedz mi. Co jest z Tobą nie tak?- Eren patrząc na duszącego się ze śmiechu kaprala myślał czy nie ma on przypadkiem zaburzeń psychicznych.
- Nie nic.- Podnosząc się z podłogi Levi kichnął.
Tym razem Eren się śmiał. Kichał jak mała dziewczynka! Zauważył też, że kapral zawsze powstrzymywał się od kichania w towarzystwie. Już wiadomo dlaczego. Levi wziął Erena za włosy i pociągnął do jego pokoju.
- Pisknij słowo komukolwiek, a zleje Cię tak, że już nie wstaniesz. Zwłaszcza nie mów Petruszce!- krzyknął na Erena.
- Kto to jest Petruszka?- Dopiero teraz Levi zdał sobie sprawę z tego co powiedział i miał minę typu "Co się właśnie stało."
- Nie nikt.-
- KTO TO JEST PETRUSZKA DO CHOLERY?!- I w tym momencie Petra wparowała do pokoju.
- LEVI MÓJ KOCHANY! - Rzuciła się Leviemu na szyję. Eren zrozumiał kim jest Petruszka i nie podobało mu się to. Zwłaszcza, że Petra nie zaprzestała tylko na rzuceniu się na szyję! Postanowiła go pocałować, ale nie niewinnie w policzek tylko gorąco w usta. Kapral widział narastającą złość i zazdrość w Erenie i postanowił zgrywać niewiniątko.
- Dlaczego mnie pocałowałaś?-
- Jak to! Jesteśmy już od miesiąca razem! Nie pamiętasz?? Masz amnezje? Może dlatego jesteś u NIEGO w pokoju...- Choć Levi chciał ratować sytuacja to jeszcze bardziej rozzłościło Erena. Kazał im się wszystkim wynosić, zamknął pokój i wskoczył na łóżko, ale natychmiast z niego zszedł. Przecież jego "siostra" jest teraz z Arminem! Właśnie mu się to przypomniało i już wybiegał z pokoju, już otworzył drzwi kiedy usłyszał "AŁ!" i płacz gdzieś z oddali. Okazało się, że kapral chciał grzecznie zapukać i przeprosić, a także wytłumaczyć, że on i "Petruszka" nie są już razem, ale nie szczęśliwym trafem stało się inaczej.
- Cholera! Moja głowa!- Levi miał malutki guz, ale bardzo czerwony. Zapewne jeszcze urośnie.
- Ojej!- Dopiero teraz Levi mu to wszystko wytłumaczył.
Eren się zarumienił, a także pocałował kaprala w guza na co Levi rzucił się na niego i pocałował go namiętnie w usta po czym przerodziło się to w więcej pocałunków i więcej, aż w końcu przypomnieli sobie, że nie są w pokoju tylko w miejscu publicznym gdzie wszyscy mogli ich zobaczyć. Eren wszedł z Levim do pokoju i zakluczył drzwi.
- Odtąd będziesz tylko mój! Już nigdy stąd nie wyjdziesz!- Powiedział wtulając się w kaprala.

--------------------------------------------------------------------------------------------

Witam w kolejnym rozdziale! Nie jestem pewna czy ktoś to czyta *XD*, ale jeśli tak to miło mi XDDD Mam nadzieje, że się wam *lub Ci bo to do Ciebie mówię osóbko przed urządzeniem elektronicznym! XD* spodoba :3 Zachęcam do obserwowania, pisania komentarzy i dawania "+1"! To bardzo motywuje i pomaga! Takim osobom zostaną wysłane wiadomości prywatne z "MALUTKĄ" niespodzianką :3 Dziękuje :3

piątek, 8 listopada 2013

♣ Koniec Czasu! ♣ Rozdział 3 ♣ Eren x Levi ♣

UWAGA! ZAWIERA TREŚCI YAOI! NIE LUBISZ? NIE CZYTAJ!   

-----------------------------------------------------------------------------------------


W poprzednim poście!
- Przyjdź dzisiaj o 22:50. Najlepiej bez ciuchów. Co myślisz abyśmy też się pobrali??- Levi powiedział z kpiącym uśmieszkiem.

-----------------------------------------------------------------------------------------
22:10 - Jadalnia

Levi wcale nie żartował. On przecież NIGDY nie żartuje. Wszystko mówi poważnie. I o tym właśnie myślał Eren na dzisiejszej kolacji. O 22:05 skończyli bardzo trudny trening prowadzony przez Leviego. Wszyscy wyglądali jakby przez tydzień nie spali, a Levi jakby jeszcze go to pobudziło. Eren także nie wyglądał najlepiej. Gdy kapral ogłosił, że skończyli trening, wszyscy mieli uśmiechy na ustach. Levi potrafi porządnie wymęczyć, ale to teraz nie było ważne. Ważniejsze było to co Levi mu powiedział. Eren dopiero przypomniał sobie, że siedzi od minuty z łyżką w ręce, a Mikasa cały czas do niego mówi.
-...I dlatego myślę, że nie wezmę sukienki na ten ślub.- już kończyła długi dialog - Eren czy Ty mnie słuchasz do cholery?!-
-Oh. Wybacz Mikaso, ale się zamyśliłem.-
-Nad czym myślałeś?- Eren się zarumienił, przecież jej tego nie powie... Chociaż... Może mu pomoże
-Haaalo!- Mikasie coraz mniej podobało się to, że jej nie słuchał.
-No więc... Kapral Levi powiedział żebym...- urwał, bo zauważył, że kapral go podsłuchuje i jeszcze jedno słowo może go pozbawić życia.
-No co powiedział??-
-Że to dopiero początek treningu...- wymyślił coś na poczekaniu, a Leviemu wyraźnie zmienił się wyraz twarzy z grymasu na lekki uśmiech.
-Jak to?! Przecież i tak teraz wykończył Cię doszczętnie.- Eren zapomniał, że Mikasie ten trening tak jak Leviemu jakoś wiele nie zrobił.
-Mikasa przestań cały czas się tak o mnie troszczyć! Zrób sobie dziecko z Arminem i się nim opiekuj! - Eren trochę przyciszył ton gdy mówił o Arminie. Przecież nikt jeszcze nie wiedział, że będą mieli ślub, bo owszem będą mieli. Eren w końcu się zgodził.
-Hahaha, Eren kocham jak się denerwujesz.- Mikasa trochę się zmieniła od kiedy spotkała pierwszy raz tytana.
-MIKASA!- Eren się zdenerwował i pokazał jej na migi, że jak stąd wyjdą to ją zabije.
-Oj tam, cicho.-
Nagle wpadł kapral i dosiadł się do ich stołu, nawet nie pytając nikogo o zdanie lub to co kto o tym myśli.
-Eren pamiętasz, że dzisiaj mamy treningi o 22:50??! Do tego dzisiaj się w ogólne nie przyłożyłeś! Dzisiaj dostajesz karę i będziesz trenować całą noc! Mikaso, nie denerwuj się. Nic mu się nie stanie! I jakby jakieś dziwne głosy dochodziły z pokoju to znaczy, że go "bije".- Oczywiście kapral powiedział to ze swoim szyderczym uśmieszkiem.
Dla Erena nie była to nowość, że go "leje", bo zawsze uznawał, że jest gorszy, a przynajmniej Erenowi się tak wydawało. Mikasa też przyzwyczaiła się do tego, że go "bije", bo tak na prawdę to bicie wcale nie było, przynajmniej nie można tego było tak nazwać. Były to zwykłe wrzaski z plaskaczem - mówiąc potocznie. Czasem jak Eren pyskował oberwało mu się bardziej. Widać, że Levi wszystko załatwił czyli wyjaśnił:
- Dlaczego nie będzie go w łóżku.
- Czy będą jakieś jęki (już wiedział co będzie się działo)
I to tyle.

----------------------------------------------------------------------------------------

22:30

Eren trochę dziwnie się czuł, ale potem poszedł do pokoju i jakby w ogóle wcześniejsze uczucia znikły i pojawiły się inne. Eren pomyślał, że w końcu będzie z Levim. Z tym kim chciał być. Nagle wszystko stało się nie ważne. Eren myślał tylko o wczorajszym *bliższym* spotkaniu z kapralem. Jak pomyślał, że dzisiaj będzie jeszcze lepiej - po prostu zwariował, ale ze szczęścia. Mikasa weszła do pokoju z Arminem.
-Słuchaj Eren... Mam zamiar dzisiaj zrobić sobie to dziecko z Arminem więc mi nie przeszkadzaj. Ja nie będę Ci przeszkadzać w robieniu dziecka z Levim.- Powiedziała Mikasa jakby wcześniej już obmyśliła co będzie mówić, a gdy skończyła głośno się zaśmiała i pobiegła z Arminem za rękę. Eren nie przejął się początkowymi słowami. Przecież Mika może robić ze swoim życiem co zechce, lecz przejął się tym o to cytatem :
"Ja nie będę Ci przeszkadzać w robieniu dziecka z Levim"
Wtedy Eren pomyślał "O cholera! Ona już wie!! No to mamy problem."

----------------------------------------------------------------------------------------

22:45

Eren wparował do pokoju kaprala gdy ten się przebierał.
-Nie za wcześnie Eren?!- Levi spojrzał na zegarek.
Dopiero teraz Eren zdał sobie sprawę, że stoi przed kompletnie nagim kapralem.

----------------------------------------------------------------------------------------

Dziękuje wszystkim za przeczytanie kolejnego rozdziału z serii "Koniec Czasu!". Zachęcam serdecznie do obserwowania bloga, a także przeczytanie serii "Czas Mija!", ponieważ są to dwie zupełnie różniące się historie, a także pisane przez dwie inne osoby - Takie przypomnienie jeśli jesteś tu pierwszy raz :3





wtorek, 5 listopada 2013

Koniec Czasu! ♣ Rozdział 2 ♣ Zaręczyny ♣ Eren x Levi ♣

UWAGA! ZAWIERA TREŚCI YAOI! NIE LUBISZ? NIE CZYTAJ!   

-----------------------------------------------------------------------------------------


W poprzednim poście!
- Od rana Ci próbuje to powiedzieć...-
- Słucham?-
- Ktoś mi się oświadczył!-

----------------------------------
- MIKASO KTO TO?!-
- Eh... Nie denerwuj się.-
- Jak mam się nie denerwować skoro nic mi nie mówiłaś!??!-
- No może wtedy myślałam, że nie żyjesz!!-
- A no w sumie.-
- Idiota.-
- Moglibyście się chociaż kłócić u kogo innego w pokoju?- Wszyscy zapomnieli, że Levi był w pokoju... I, że to był jego pokój.
- Wybacz, już idziemy...-
- NIE! Teraz się zainteresowałem. To z kim Mikasa?- Miał przebiegły uśmieszek. Dziwne, że w ogólne się uśmiechnął.
- Więc...- Eren przerwał Mikasie.
- Ale czekaj!!! Tylko powiedz czy przyjęłaś oświadczyny.-
- Owszem...-
Eren kipiał złością. "Jak ona mogła?! Mogła to ze mną uzgodnić!!" - myślał. Różne rzeczy przechodziły przez jego głowę. Nie które bardzo dziwne. Bardzo. Postanowił, że wyjdzie z pokoju zanim krzyknie i tak zrobił. Walnął pięścią w ścianę. "Jak to się mogło stać???!". Po chwili wrócił do pokoju - uznał, że się uspokoił.
- Więc Mikaso... Z kim?-
- To... Armin...-
- CO DO CHOLERY?!- zrozumiałby jakby był to przystojny, wysoki model, ale nie Armin! Nie, że go nie lubił, wręcz przeciwnie. Chodziło o to, że był zbyt wściekły aby myśleć co robi. Wybiegł z pokoju Leviego i wpadł do pokoju Armina.
- ARMIN!- zauważył go na łóżku czytającego i od razu się na niego rzucił.
- Eh czyli już wiesz.- powiedział z trudem. Trudno przecież coś mówić kiedy ktoś cię poddusza. - Proszę, daj mi dojść...- urwał bo zabrakło mu powietrza.
- Tego za wiele! Jeszcze chcesz orgazmu?!!?!?-
- Nie! Fuj! Daj mi dojść do słowa!-
- A to zmienia postać rzeczy.-
- Słuchaj Eren zakochałem się. A poza tym chyba jesteśmy przyjaciółmi? Nie myślałeś, że moglibyśmy dzięki temu więcej czasu spędzać ze sobą?-
- Tutaj tytani za oknem a Ty o ślubie myślisz!!-
I rzeczywiście. Za oknem był tytan. Armin wystraszył się prawie na śmierć. Eren od razu zauważył że jest to tytan testowy.
- Tyyt....Tyytt...- Eren tak się bał, że nawet nie mógł dokończyć słowa.
- I taki mięczak ma być z moją siostrą?! Jak byś ją obronił jakby tytan was zaatakował?! Twoje taktyki nic by nie zdziałały!
- Tak czy siak mamy tytana za oknem!!!-
- To tytan testowy, idioto. Każdy żołnierz by go rozpoznał! Nie zasługujesz nawet na to miano!-
Eren ustawił pięść i już miał walnąć nią Armina gdy Mikasa w ostatniej chwili złapała go za nadgarstek i odciągnęła.
- Wybacz Armin, ale ja jednak uznałam, że nie możemy razem żyć. Wybacz.- Cała zapłakana uciekła z pokoju.
- Widzisz co zrobiłeś?!- krzyknął Armin. Pierwszy raz podniósł głos na Erena. Eren był pełen podziwu, że dla jego siostry nawet zagroził Erenowi. "Może ma u niej jeszcze jakieś szanse". Przemyślenia Erena przerwał Levi.
- Przyjdź dzisiaj o 22:50. Najlepiej bez ciuchów. Co myślisz abyśmy też się pobrali??- Levi powiedział z kpiącym uśmieszkiem.

---------------------------------------------------------------------------

Serdecznie dziękuje za przeczytanie kolejnego rozdziału z mojej serii! Mam nadzieje, że wam się podobało! Jeżeli tak bardzo proszę o zostawienie komentarza! Większość ludzi, którzy nie śledzili bloga od 1 rozdziału pewnie myśleli, że zaręczyny Erena i Leviego hehehehhehe XD Lubię psuć marzenia - to tak ode mnie :3 XDDD Pozdrawiam ~A1

poniedziałek, 4 listopada 2013

Koniec Czasu! ♣ Rozdział 1 ♣ Historia przeszłości ♣ Eren x Levi ♣

UWAGA! ZAWIERA TREŚCI YAOI! NIE LUBISZ? NIE CZYTAJ! 


---------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ranek, 6:15
Erena tym razem nie obudziły spokojne świergoty ptaków wpadające przez otwarte okno, lecz koszmary. Śniły mu się te same już któryś raz z rzędu... Widział jak zestrzela swoich rodziców. Zawsze są to sny świadome, ale zawsze na końcu giną jego rodzice. Co ciekawe, zdaje mu się, że już kiedyś coś takiego mu się przytrafiło. Gdyby tylko...
-Eren! Ohhh... Już wstałeś, jak to dobrze!- Mikasa wbiegła do pokoju oblana rumieńcem i z uśmiechem na ustach - Chodźmy do jadalni, śniadanie już czeka!-
Mikasa była w bardzo dobrym humorze. zbyt dobrym. Eren uznał, że nie będzie się wtrącać, może to prywatne. W jadalni nie było nic nadzwyczajnego. Codziennie wyglądała dokładnie tak samo. Eren poszedł po jedzenie. Postanowił, że dzisiaj nic nie zje, więc wziął picie które było położone na blacie. Eren zbliżał się w kierunku Mikasy -która najwyraźniej chciała mu przekazać bardzo ważną nowinę i tylko czekała na odpowiedni moment- zachwiał się i spadł na podłogę, prawdopodobnie stracił przytomność. Poczuł tylko... Zapach mleka. Takie jak robiła mu mama gdy był jeszcze młody.
-O nie znów te świadome sny...- pomyślał Eren
Ale ten był zupełnie inny. Jakby wziął go z największej próżni z zapomnianymi wspomnieniami jakie tylko miał w głowie.
-Oooh... Jestem w domu. Skorzystam z tego i ostatni raz porozmawiam z mamą.-
- Witaj mamo!- krzyknął.
Kobieta ani drgnęła. Chłopak postanowił spróbować jeszcze raz. Zero odpowiedzi.
-Jestem po prostu obserwatorem.
Po kilku sekundach Drugi Eren -tym razem ze wspomnienia- wparował do domu z Mikasą.
- Witaj mamo!- krzyknął prawie tak jak Eren kilka chwil wcześniej.
- Oh witaj synu! Właśnie gotuje dla Ciebie mleko! Jakieś wieści?-
- Idę pobawić się z Mikasą koło sklepu z odzieżą! Pójdziemy tam kupić kulki do gry i pobawimy się obok!- Powiedział mamie.
Był to wtedy jedyny sklep z odzieżą. Trudno było o porządne ubrania. W drodze do sklepu ścigali się z Mikasą do słupka przed sklepem i oczywiście Mikasa wygrała na co Eren się obraził. Oczywiście rzeczywisty Eren szedł za nimi. Bawili się godzinę, aż w końcu niski chłopiec podszedł do nich i zapytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?
- Nie, ja bawię się tylko z Miką!- wtedy u wspomnianej osoby wkradł się na twarz rumieniec.
Nieznajomy nie wyglądał jakby się specjalnie tym przejął i pociągnął go za bluzkę do siebie. Miał piękne, duże, czarne oczy. Dla ludzi była to rzadkość. Był szczupły. Tym razem oko w oko spytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?-
- Eh... Jasne, przyłącz się.- Mały Eren nie był w stanie odmówić kiedy patrzał w jego oczy. Wydawało się jakby były puste, ale była tam jakaś iskra która często się zapalała i od razu gasła.
- Eren dobrze, że znalazłeś sobie kolegę, ja jestem dosyć zmęczona i pójdę do domu się położyć. Do zobaczenia!- Mikasa wyglądała na wyraźnie poruszoną tym spotkaniem.
Eren przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, ale potem przypomniał sobie, że nic o tym chłopcu nie wie.
- Jak masz na imię?
- Moje imię nie jest tu istotne, chciałem tylko się pobawić, nic więcej.-
Przez coś nie chciał zdradzić mu swojego imienia. Tylko przez co? Bawili się chwilę, aż zaczęło się ściemniać. Eren zakochał się w oczach chłopca. Nie chciał od niego tak szybko odejść.
- Będziesz tu jutro? Chciałbym bardziej Cię poznać!-
- Będę.- odpowiedział dopiero po kilkunastu sekundach, Eren wykorzystał ten czas na wpatrywaniu się w niego. 
- Cieszę się!
- Eh ta rozmowa nie ma sensu!- pomyślał Eren
- Słuchaj bardzo interesują mnie Twoje oczy. Są piękne!- Erenowi wydawało się, że skądś je zna.
- Odziedziczyłem je po matce.- Chłopiec się lekko uśmiechnął, na co Eren się rozpłynął.
- Masz od niej piękny prezent.- Eren odwzajemnił uśmiech.
- Także tak sądzę.
Wzniosłe słowa dość dziwnie brzmiały w ustach takich małych chłopców.
- Hmf... Co zamierzasz robić w przyszłości??- Zapytał Eren
- Ja będę... Będę...- zastanowił się chwilę - Ja będę pomagał ludziom, państwu.
- To bardzo szczytne cele.- Skomentował Eren z dumą w głosie.
- A Ty?
- Hm?
- Kim byś chciał być?
- Ja chciałbym być... Zwiadowcą.
Eren nie odrywał swoich oczu od oczu chłopaka. Aż w końcu nie spodziewanie się zbliżył i wywalił. Szczęśliwy lub nie los złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Eren wystraszył się i pobiegł do domu. Więcej już tam nie wrócił.
- EREN!!- krzyczała Mikasa nad swoim "bratem".
- Co się stało?- zapytał Eren.
- Dokładnie to... Nie wiadomo. Wiem że straciłeś przytomność na 4 godziny.-
W jednej sekundzie już wszystko mu się przypomniało. Dopiero po chwili rozejrzał się na boki i zauważył sporą gromadkę ludzi.
- Wiesz Mikasa... Miałem dziwny "sen".
- Czego on dotyczył?
- Mnie i chyba domyślam się kogo.-
Eren wiedział kto był tym malcem. Ten sam wzrok przeszywał go teraz na wylot.
- A kogo jeżeli wolno mi wiedzieć? - zapytał Kapral Levi, patrząc na niego z nutką złośliwości, niepokoju i Bóg wie czego jeszcze.
- Pana Kapralu.

Popołudnie, 12:13

Levi był widocznie tak zainteresowany sytuacją, że od razu pociągnął go do swojego pokoju położył go na łóżku i kazał mu opowiadać. Dokładnie o 12:27 skończył mu  opowiadać o wszystkim ze szczegółami na co Levi zrobił wytrzeszcz.
- Ten chłopak... To byłeś Ty?! Więcej się tam nie pojawił... Mniejsza o to, było to dawno temu.
- Ale mi się podobało.- Chciał zażartować sobie Eren, choć było w tym dość dużo prawdy.
Najwidoczniej Kapral przyjął to bardzo dosłownie. Podszedł do leżącego na łóżku Erena i go przytulił. Eren odwzajemnił uścisk. Nawet mu się to podobało. Levi próbował delikatnie pocałować Erena. Nie udało mu się to ponieważ "delikatny pocałunek" przerodził się w serie gorących pocałunków, a po nich Eren zaczął ściągał koszulkę z Leviego, gdy w drzwiach pojawiła się Mikasa.
- Eren...
- Mikasa, ale to nie jest tak jak myślisz...
- To Twoja dziewczyna?
- Niee! To moja... Siostra.
Mikasie zrobiło się trochę cieplej na sercu ponieważ wiadome było, że nie była ona jego prawdziwą siostrą, ale zawsze chciała nią być. Dodało jej to trochę otuchy.
- Wiesz my tylko...- myślał Eren - Właściwie nie wiem. Biliśmy się. - Skłamał.
- Musieliśmy załatwić stare porachunki...- wytłumaczył Kapral.
- Aha, niech będzie. Ale jeżeli Eren będzie miał choć jedno zadrapanie to ja...- Eren zatkał jej usta ręką.
- Mikaso, co byś ode mnie chciała?
- Od rana Ci próbuje to powiedzieć...- zaczęła Mikasa z obawą w głosie.
- Słucham?- Eren był widocznie zażenowany sytuacją, w której się znalazł.
- Ktoś mi się oświadczył.- powiedziała Mikasa z ledwo zauważalnym uśmiechem na ustach.