poniedziałek, 4 listopada 2013

Koniec Czasu! ♣ Rozdział 1 ♣ Historia przeszłości ♣ Eren x Levi ♣

UWAGA! ZAWIERA TREŚCI YAOI! NIE LUBISZ? NIE CZYTAJ! 


---------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ranek, 6:15
Erena tym razem nie obudziły spokojne świergoty ptaków wpadające przez otwarte okno, lecz koszmary. Śniły mu się te same już któryś raz z rzędu... Widział jak zestrzela swoich rodziców. Zawsze są to sny świadome, ale zawsze na końcu giną jego rodzice. Co ciekawe, zdaje mu się, że już kiedyś coś takiego mu się przytrafiło. Gdyby tylko...
-Eren! Ohhh... Już wstałeś, jak to dobrze!- Mikasa wbiegła do pokoju oblana rumieńcem i z uśmiechem na ustach - Chodźmy do jadalni, śniadanie już czeka!-
Mikasa była w bardzo dobrym humorze. zbyt dobrym. Eren uznał, że nie będzie się wtrącać, może to prywatne. W jadalni nie było nic nadzwyczajnego. Codziennie wyglądała dokładnie tak samo. Eren poszedł po jedzenie. Postanowił, że dzisiaj nic nie zje, więc wziął picie które było położone na blacie. Eren zbliżał się w kierunku Mikasy -która najwyraźniej chciała mu przekazać bardzo ważną nowinę i tylko czekała na odpowiedni moment- zachwiał się i spadł na podłogę, prawdopodobnie stracił przytomność. Poczuł tylko... Zapach mleka. Takie jak robiła mu mama gdy był jeszcze młody.
-O nie znów te świadome sny...- pomyślał Eren
Ale ten był zupełnie inny. Jakby wziął go z największej próżni z zapomnianymi wspomnieniami jakie tylko miał w głowie.
-Oooh... Jestem w domu. Skorzystam z tego i ostatni raz porozmawiam z mamą.-
- Witaj mamo!- krzyknął.
Kobieta ani drgnęła. Chłopak postanowił spróbować jeszcze raz. Zero odpowiedzi.
-Jestem po prostu obserwatorem.
Po kilku sekundach Drugi Eren -tym razem ze wspomnienia- wparował do domu z Mikasą.
- Witaj mamo!- krzyknął prawie tak jak Eren kilka chwil wcześniej.
- Oh witaj synu! Właśnie gotuje dla Ciebie mleko! Jakieś wieści?-
- Idę pobawić się z Mikasą koło sklepu z odzieżą! Pójdziemy tam kupić kulki do gry i pobawimy się obok!- Powiedział mamie.
Był to wtedy jedyny sklep z odzieżą. Trudno było o porządne ubrania. W drodze do sklepu ścigali się z Mikasą do słupka przed sklepem i oczywiście Mikasa wygrała na co Eren się obraził. Oczywiście rzeczywisty Eren szedł za nimi. Bawili się godzinę, aż w końcu niski chłopiec podszedł do nich i zapytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?
- Nie, ja bawię się tylko z Miką!- wtedy u wspomnianej osoby wkradł się na twarz rumieniec.
Nieznajomy nie wyglądał jakby się specjalnie tym przejął i pociągnął go za bluzkę do siebie. Miał piękne, duże, czarne oczy. Dla ludzi była to rzadkość. Był szczupły. Tym razem oko w oko spytał:
- Moglibyśmy się wspólnie pobawić?-
- Eh... Jasne, przyłącz się.- Mały Eren nie był w stanie odmówić kiedy patrzał w jego oczy. Wydawało się jakby były puste, ale była tam jakaś iskra która często się zapalała i od razu gasła.
- Eren dobrze, że znalazłeś sobie kolegę, ja jestem dosyć zmęczona i pójdę do domu się położyć. Do zobaczenia!- Mikasa wyglądała na wyraźnie poruszoną tym spotkaniem.
Eren przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, ale potem przypomniał sobie, że nic o tym chłopcu nie wie.
- Jak masz na imię?
- Moje imię nie jest tu istotne, chciałem tylko się pobawić, nic więcej.-
Przez coś nie chciał zdradzić mu swojego imienia. Tylko przez co? Bawili się chwilę, aż zaczęło się ściemniać. Eren zakochał się w oczach chłopca. Nie chciał od niego tak szybko odejść.
- Będziesz tu jutro? Chciałbym bardziej Cię poznać!-
- Będę.- odpowiedział dopiero po kilkunastu sekundach, Eren wykorzystał ten czas na wpatrywaniu się w niego. 
- Cieszę się!
- Eh ta rozmowa nie ma sensu!- pomyślał Eren
- Słuchaj bardzo interesują mnie Twoje oczy. Są piękne!- Erenowi wydawało się, że skądś je zna.
- Odziedziczyłem je po matce.- Chłopiec się lekko uśmiechnął, na co Eren się rozpłynął.
- Masz od niej piękny prezent.- Eren odwzajemnił uśmiech.
- Także tak sądzę.
Wzniosłe słowa dość dziwnie brzmiały w ustach takich małych chłopców.
- Hmf... Co zamierzasz robić w przyszłości??- Zapytał Eren
- Ja będę... Będę...- zastanowił się chwilę - Ja będę pomagał ludziom, państwu.
- To bardzo szczytne cele.- Skomentował Eren z dumą w głosie.
- A Ty?
- Hm?
- Kim byś chciał być?
- Ja chciałbym być... Zwiadowcą.
Eren nie odrywał swoich oczu od oczu chłopaka. Aż w końcu nie spodziewanie się zbliżył i wywalił. Szczęśliwy lub nie los złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Eren wystraszył się i pobiegł do domu. Więcej już tam nie wrócił.
- EREN!!- krzyczała Mikasa nad swoim "bratem".
- Co się stało?- zapytał Eren.
- Dokładnie to... Nie wiadomo. Wiem że straciłeś przytomność na 4 godziny.-
W jednej sekundzie już wszystko mu się przypomniało. Dopiero po chwili rozejrzał się na boki i zauważył sporą gromadkę ludzi.
- Wiesz Mikasa... Miałem dziwny "sen".
- Czego on dotyczył?
- Mnie i chyba domyślam się kogo.-
Eren wiedział kto był tym malcem. Ten sam wzrok przeszywał go teraz na wylot.
- A kogo jeżeli wolno mi wiedzieć? - zapytał Kapral Levi, patrząc na niego z nutką złośliwości, niepokoju i Bóg wie czego jeszcze.
- Pana Kapralu.

Popołudnie, 12:13

Levi był widocznie tak zainteresowany sytuacją, że od razu pociągnął go do swojego pokoju położył go na łóżku i kazał mu opowiadać. Dokładnie o 12:27 skończył mu  opowiadać o wszystkim ze szczegółami na co Levi zrobił wytrzeszcz.
- Ten chłopak... To byłeś Ty?! Więcej się tam nie pojawił... Mniejsza o to, było to dawno temu.
- Ale mi się podobało.- Chciał zażartować sobie Eren, choć było w tym dość dużo prawdy.
Najwidoczniej Kapral przyjął to bardzo dosłownie. Podszedł do leżącego na łóżku Erena i go przytulił. Eren odwzajemnił uścisk. Nawet mu się to podobało. Levi próbował delikatnie pocałować Erena. Nie udało mu się to ponieważ "delikatny pocałunek" przerodził się w serie gorących pocałunków, a po nich Eren zaczął ściągał koszulkę z Leviego, gdy w drzwiach pojawiła się Mikasa.
- Eren...
- Mikasa, ale to nie jest tak jak myślisz...
- To Twoja dziewczyna?
- Niee! To moja... Siostra.
Mikasie zrobiło się trochę cieplej na sercu ponieważ wiadome było, że nie była ona jego prawdziwą siostrą, ale zawsze chciała nią być. Dodało jej to trochę otuchy.
- Wiesz my tylko...- myślał Eren - Właściwie nie wiem. Biliśmy się. - Skłamał.
- Musieliśmy załatwić stare porachunki...- wytłumaczył Kapral.
- Aha, niech będzie. Ale jeżeli Eren będzie miał choć jedno zadrapanie to ja...- Eren zatkał jej usta ręką.
- Mikaso, co byś ode mnie chciała?
- Od rana Ci próbuje to powiedzieć...- zaczęła Mikasa z obawą w głosie.
- Słucham?- Eren był widocznie zażenowany sytuacją, w której się znalazł.
- Ktoś mi się oświadczył.- powiedziała Mikasa z ledwo zauważalnym uśmiechem na ustach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz